sobota, 1 kwietnia 2017

CALendarz 2017. Marzec

Marzec podzielił się mniej więcej równo między pracoholizm a chorowanie. Jedno z drugim pewnie związane, więc dobrze, że już wyszło słońce i głupie pomysły by za dużo pracować i za dużo chorować wywietrzeją z głowy.






Nie od razu wklejam calineczki do kalendarza. Czekam, aż trochę mi się ich nazbiera, wtedy łatwiej zachować względnie równe ostępy przy wklejaniu. Zbieram je do tyci pudełeczka, które służyło do tego celu już w zeszłym roku:

Pewnie zauważyliście, że często powstają u mnie serie. Ale życie nie chce pisać scenariuszy tak, by podział wypadał po ostatniej calineczce:) Wtedy trochę traci się przesłanie, przykładem jest 9. i 10. marca. Tak to powinno wyglądać, by był efekt:

6 komentarzy:

  1. Serie - są super! - kura domowo biurkowa to chyba całkiem sympatyczne dni po .. nadgodzinach ;)) choć ścięta z nóg jednak, skąd ja to znam ;)Myślę, że rzeżucha to już wykiełkowała? To hit!

    OdpowiedzUsuń
  2. Heloł, piłam takie same smoothie w tym tygodniu! Oraz kura domowo-biurowa <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Z zapartym tchem wczytuję się w Twoje maleństwa! Interesujące i inspirujące!

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialne!! Uwielbiam: kura domowo-biurowa, choć ja tylko kur domowa :) i w związku z tym kariera rodzinna. Super pomysły!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo pięknie opisałaś ten marzec! Rozczulił mnie portret rodzinny z serduszkiem:-) Ubawiła mnie kwadratowa głowa i (z)ścięte nogi;-)
    Mimo nawału zajęć na paznokietki czas znalazłaś, co znaczy, że umiesz się zorganizować...
    marysia

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam te Twoje maleństwa. Z ogromną przyjemnością oglądam je (i czytam) co miesiąc
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń