niedziela, 10 kwietnia 2016

Domek dla ptaszka. A właściwie dla Kazia

Pierwszy powstał dla mojej pierworodnej, ten - dla chrześniaka. To teraz pora na trzeci, dla najmłodszej. Właściwie już skrojony, tylko kleić i ozdabiać:) Co, przy moim obecnym niedoczasie, pewnie potrwa wieki. Szewc bez butów chodzi (i dzieci szewca też).

1 komentarz:

  1. Śliczny domek, pełen miłości, jak widać:-)
    Korona i wąsy to tak proroczo?;-)
    Czemu nie, czy tylko jeden Kazio mógł zostać królewiczem?
    marysia



    OdpowiedzUsuń