czwartek, 26 marca 2015

Minimalizm. Art Żurnal 2015 - marzec

Zadanie na marzec. Temat: moje miejsce na ziemi. Forma: minimalizm.
Mogłoby się wydawać, że będzie prosto, w końcu moje prace zazwyczaj są minimalistyczne, tymczasem doznałam tak zwanego bloku twórczego. Nigdy nic nie robię z myślą: "będzie minimalistycznie", samo mi tak wychodzi... Często nawet chcę coś wzbogacić, umieścić jakąś warstewkę - choć jedną więcej, medium dodatkowe, ale nie wiem - nie potrafię, czy jednak nie czuję tych klimatów? Lepiłam i wycinałam tę stronę zastanawiając się: czy to minimalizm? Dla wielu z Was pewnie tak. Ale jakoś sporo elementów jak na mnie! To może coś odjąć? Ale czy wtedy nie będzie minimalistycznie, tylko, pardon, prostacko?:P
W każdym razie już forma trochę mnie przerosła, przytłoczył mnie ten minimalizm!
A i z treścią nie było łatwiej. Gdzie jest moje miejsce? Wpis o biurku już był. Hasło "tu i teraz" zainspirowało mnie u kilku dziewczyn (zresztą zrobiłam już kiedyś takie ATC), ale nie chciałam go powtarzać, lubię wymyślić coś sama.
No i stanęło na tym, że moje miejsce to miasto moje:
Drukowanymi: Niesie mnie rzeka / od świtu po noc mglistą / w podwodne miasto wpływam
Pisanymi: Jesteśmy królowie Wenecji północy






Rzeka w całości pokryta jest crackle accents:
Powycinane literki pisane to inspiracja Pinezką, na przykład tu. Tylko ja poszłam na łatwiznę, jakoś nie byłam w stanie podjąć się wycinania każdej literki osobno. Pinezko, szacun!:D

środa, 18 marca 2015

Kompletne menu

Moje ulubione miejsce w domu to kuchnia. I wcale nie dlatego, że jakoś bardzo lubię gotować (jeśli już - wolę piec, ale jakoś tak głupio by było podawać ciasto zamiast zupy). Nigdy nie miałam własnego pokoju i kiedy potrzebowałam trochę prywatności - czy to z książką, czy z przyjaciółką - szłam wieczorem do kuchni. I u innych też lubię przesiadywać w kuchni. Blisko czajnik, można robić herbatę za herbatą nie przerywając rozmowy. No i coś na ząb też zazwyczaj się dostanie:)
Lubię kuchnie urządzone na wzór stylowych klubokawiarni, dlatego u siebie jedną ścianę przeznaczyłam na podziurawienie gwoździami. Wiszą tam na przykład reprodukcje XIX-wiecznych reklam czekolady. Ale może i dla kompletnego menu znajdzie się miejsce?
A do stworzenia obrazka zainspirowała mnie Franio taką oto karteczką urodzinową (nawiązywała do kuchennego prezentu):

czwartek, 12 marca 2015

Do Ciechocinka. Kolażowanie z Esquire

No dobra. Wyjdzie, że narzekam. Ostatnio kręcę nosem na gazety, które tniemy w Kawie i Nożyczkach. Że nie ma co czytać. W tym miesiącu na biurku Esquire.
Esquire, który też mnie rozczarował. "Esquire", jak wyjaśniła Urtica, oznacza "Wielmożny Pan" i jest tytułem grzecznościowym. Wiecie co? Inaczej wyobrażam sobie wielmożnego pana! Jakiś taki bardziej elegancki, dyskretny, dystyngowany, kulturalny powinien być. A tu co drugą stronę reklama i mało ambitne teksty.
Zresztą trafnie napisała o tym Tores w ostatnim zdaniu swojego posta i Sonrisa (która dotarła do kilku artykułów-perełek, może kiedyś do nich wrócę). Dziewczyny, mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko temu, że was linkuję.
A część "Kobieta. Instrukcja obsługi" to chyba cała dla jaj, prawda? Bo nawet ja trochę się pośmiałam. Proszę, napiszcie, że też tak to odebrałyście, bo inaczej stracę wiarę we własny intelekt oraz w wydawcę rzeczonej gazety.
Moja polonistka z lubością przytaczała klasyczną zasadę decorum, czyi zgodności formy i treści. To tu mi się kłóci:)
Przeboleję jakoś wydaną kasę (nie powiem ile, bo mama mnie czyta;)) w imię Sztuki.
Ale ale!
My nie czytamy, my tniemy!
Obrazki są? Są. Podobają się? Całkiem-całkiem.
To zapraszam:
 
I dwa ostatnie na tylnej stronie artżurnala:
A tak wyglądają razem, z założenia to miały być dwa osobne kolaże, ale o dziwo układają się w całość:
To mój pierwszy skończony artżurnal, czuję coś na kształt dumy i wzruszenia;) Miał być tylko na kolaże gazetowe, ale w pewnym momencie straciłam nadzieję, że wspólne cięcie gazet wróci, więc jest też w nim co nieco ze słoika na myśli.

Uwaga! Układ artystyczny poleci do Beti:) 

Beti, wyślij mi na maila adres (kopertka w pasku bocznym, jakby co).
Ewentualne zażalenia proszę kierować do random.org

Edit: pomyślałam, że dorzucę jeszcze roboczą wersję Wenus z Milo;)

sobota, 7 marca 2015

U jak uwierz

Artwizytownik... Hmm, no tak. Nie było go tu wieki. A myślałam o nim często. Bo bardzo nie lubię porzucać artystycznych planów. Zwłaszcza, gdy zaszło się już tak daleko. Do końca alfabetu zostało już tylko W i Z. Chyba, że uwzględnić Y i X. I jeszcze wszystkie polskie znaki... Ale nie rozpędzam się, i tak idzie dość ślamazarnie.
Wiecie, że literka A powstała w styczniu 2013? Dwa lata temu! Potem Craft Artwork znikło z artystycznej interneowej mapy, i w styczniu 2014 postanowiłam dokończyć dzieła. Myślałam, że wyrobię (wyrobimy?:)) się do czerwca, a tu znów mamy... nawet nie styczeń, a marzec 2015.
Ale co tam. Nie ważne, ile zakrętów po drodze, ważne, by dojść do celu.
Zatem literka U jak uwierz:

I jeszcze fantastyczna Frida Urticy - literka T:

Każdy, kto chce dołączyć swoje literki, obojętnie jakie (i tak już abecadło z pieca spadło, potłukło się i pomieszało) - mile widziany:)