piątek, 27 lutego 2015

Prace zręczne. Art Żurnal 2015 - luty

Artżurnalowe zadania na luty są następujące: pokazać swój fotograficzny portret i uczynić to w scrapbookingowej formie.
Ktoś twierdzi, że poprzednim razem, gdy trzeba było pisać, było trudno? Nie, trudno to było teraz! Skoro art żurnal ...naprawdę jaka jestem? ma służyć także lepszemu poznaniu siebie nawzajem, to uwaga, zdradzę sekret: nigdy nie zrobiłam tradycyjnego LO'sa. Takiego ze zdjęciem, w formacie 30x30. Jest to forma zupełnie mi obca. Gdzie to potem przechowywać, takie duże i przestrzenne? Dlatego takie formy i formaty lubię tylko oglądać u Was.
Zdarzyło mi się zrobić kilka albumów i kartek ze zdjęciami.
Ale tu miało powstać coś ala scrap (brr, nie przepadam za brzmieniem tego słowa, trzeba wymyślić polski odpowiednik). I dobrze! Lubię wyzwania.
A wyszło mi tak:
Czy muszę pisać, że znowu jest inaczej, niż planowałam? Bo miało być wintydżowo i romantycznie; poszarpane papierki, wyblakłe kolory, warstwy i koronki. To już dalej od tego zamiaru odejść nie mogłam.
Dopiero luty, a już taki rozwój w moim życiu twórczym:D Najpierw pisanie, teraz obrabianie zdjęcia... Co dalej? Czekam z niecierpliwością:)

Ogłoszenia drobne: czy ktoś jeszcze, poza Tores i Pinezką, ma ochotę na artżurnalową bazę?

piątek, 20 lutego 2015

Dla kogo układ artystyczny?

Czy ktoś chciałby potworzyć w układzie artystycznym?
Zachęcam do zgłaszania się w komentarzu, powiedzmy do 10.03.
Jest szyty ściegiem koptyjskim. W pełni recyklingowy, bo powstał z kopert (tak jak mój artżurnal, w którym wyklejam kolaże gazetowe). I bardzo prosty.
Okładka jest tak prosta, że można ją nawet zakleić, gdyby się komuś nie podobała;) W końcu nie każdy lubi minimalizm.
Wszystkie karty wyglądają tak:
Mogą być nieco pogniecione, w końcu to koperty, które swoje przeszły. Ale dla mnie te dziurki, krzywizny, sklejone fragmenty stanowią urok.

sobota, 14 lutego 2015

Zjedz mnie na gorąco, czyli kolażowanie niekoniecznie z sensem

W lutym w Kawie i Nożyczkach cięłyśmy Sens. Na początku bardzo się ucieszyłam, że taka sensowna gazeta, miałam nawet napisać w komentarzu, że pewnie będę się wahała - ciąć czy czytać od deski do deski. I wiecie co? Dobrze, że nie dodałam tego komentarza. Bo okazało się, że po dwóch artykułach moja tolerancja dla tego typu tekstów się wyczerpała. A pomyśleć, że chciałam kiedyś być psychologiem. Cóż, byłabym wyjątkowo pragmatyczna:)
Na następnych, sąsiadujących stronach same ułożyły mi się dwa dialogi.
Pierwszy:
I drugi:
Troszkę narcystycznie się zrobiło. Jest złoto, jest brokat. Glamour i bling-bling:
(Korona miała wyjść zupełnie inaczej, ale jak już się popsuło, trzeba było ratować sytuację, jak się da:P).

czwartek, 12 lutego 2015

Piórnik - roladka

Było biurko, teraz o tym, co na biurku. Czyli o piórniku. Nie jestem mistrzynią szycia, widać wszystkie krzywe ściegi i niedociągnięcia, ale robiłam go z sercem i z przyjemnością:) Wzór wzięłam z gazety "Mollie potrafi". Żółty materiał to resztka, która została po skróceniu zasłony, a ten w paski to materiał z hamaku, który x lat temu kupiłam na wyprzedaży w biedrze właśnie po to, by go pociąć (za jakieś 10 zł? w każdym razie zrobiłam wtedy dobry interes).

Piórnik może być na kredki, może na pędzle. Albo na szydełka. Albo coś innego o podłużnym kształcie;)
Testerka w akcji: