czwartek, 3 grudnia 2015

Będę pisarką. Art Żurnal 2015 - listopad

Kiedy przeczytałam temat - nieostatniego mam nadzieję - zadania artżurnalowego, pomyślałam, że chyba nie mam o czym zrobić wpisu. Zaraz potem pomyślałam, że to bardzo smutne, nie mieć marzeń! I zaczęłam myśleć intensywniej. Uff, okazało się, że są! Tylko raczej niematerialne.
Otóż otóż: biurkowa marzy, by być pisarką. Ale nie jakąś tam pierwszą lepszą, nawet gdybym miała napisać popularną tasiemcowatą powieść, na podstawie której ktoś nakręci potem serial, a ja będę mogła pojechać na długie tropikalne wakacje. Nie, ja chciałabym napisać dzieło wiekopomne, które będzie poruszać serca, zmieni czyjeś życie na lepsze, w którym będzie zawarta mądrość. Dostojewski taki (choć na obrazku jest Agatha Christie). Prawda, że mam piękne nierealne marzenie?
Tak się ostatecznie rozmarzyłam, że powstały dwa wpisy, bo drugie moje marzenie, równie nierealne jak poprzednie, to mieć więcej czasu. Czasem nawet pięć minut by wystarczyło!
(Ciekawe, jak ma się to do słynnego angielskiego "If you can dream it, you can do it").
Wpisy znajdują się na dwóch stronach koperty, a z kronikarskiej dokładności nadmienię, że ten o czasie powstał jako pierwszy.
Forma wpisu była tym razem dowolna, pewnie stąd ta obfitość:)

A długo, długo po powstaniu tego wpisu przyszło mi do głowy marzenie materialne! I myślę, że to marzenie każdej kolażystki i każdego kolażysty:
http://www.fiskars.pl/produkty/nozyczki/ostrzalka-do-nozyczek-clip-sharp-1000812
Zrobić wpis artżurnalowy o ostrzałce do nożyczek, to dopiero byłoby coś!:D

7 komentarzy:

  1. Och, ostrzałka do nożyczek to coś tak cudnie abstrakcyjnego :)
    A w ogóle to marzenia trudno zdefiniować jakby. Czy chęć wyjazdu nad morze latem to marzenie, czy już plan? Czy dopiero jak chcę wyjechać do San Francisco, co jakby słabo się zapowiada, to można to nazwać marzeniem? Czy jak myślę, że fajnie byłoby być jakąś, jaka nigdy nie będę, to marzenie czy mrzonka? I się nagle okazuje, że to taki trudny temat... Ale pięknie Ci poszło, i pisarką, naprawdę? Taką od razu z grubej rury, wiekopomne dzieła? No to jest marzenie na fest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, racja z tą nieokreśloną definicją. Tak wyszło, że marzenia, które pierwsze przyszły mi do głowy, leżą raczej po stronie niemożliwości. Kiedy o nich myślę, to uśmiecham się pod nosem, bo cóż wielkiego się stanie, jeśli dzieła nie napiszę? Wydaje mi się, że to marzenie to naprawdę abstrakcja!
      A jednak, coś mnie do tego marzenia ciągnie. Jestem zbieraczem historii (jak straszne żałuję tych, które zapomniałam!), podsłuchiwaczem, i tak sobie myślę, gdyby zebrać te wszystkie obserwacje i odpowiednio uformować - ile mogłoby to powiedzieć o człowieku!

      Usuń
  2. To jest całkiem realne, zacznij od takich malutkich, "oszczędnych czasowo" opowiadań, a potem to ho ho, może nawet prześcigniesz wyżej wymienionych autorów!;-)
    Te zegarki fajnie się komponują z pisarstwem, Prousta "W poszukiwaniu straconego czasu", jakieś nieuświadomione asocjacje?;)
    marysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i to jest właśnie rzeczone "if you can dream it..." - małymi krokami do celu. Jednak jako marzycielka;) liczę na to, że pewnego dnia, dajmy na to za 30 lat, po prostu usiądę i napiszę 400-stronicową powieść. Choć chyba wszyscy pisarze, z którymi wywiady czytałam, mówią o codziennej żmudnej dyscyplinie... Ale o tym trudno marzyć;)

      Usuń
  3. no nie wierzę, po prostu nie wierzę! a myślałam, że tylko ja marzę o czasie :) miło mi dzielić marzenie z Tobą :) i życzę nam, żeby się spełniło :) (piękniej to zrobiłaś, niż ja, ale wybaczam Ci wspaniałomyślnie, w końcu nie co dzień spotyka się kogoś, kto ma takie samo marzenie...)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetnie się Ciebie tutaj czyta, więc jak już coś wydasz, to ja kupię na pewno!
    a żurnalowy wpis o ostrzałce?czekam!:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne marzenie :) Też kiedyś marzyłam o tym samym :)) Teraz marzę tylko o większej ilości czasu, którego nadal nie da się rozciągnąć :)
    Super strona!

    OdpowiedzUsuń