czwartek, 26 listopada 2015

Kalendarz adwentowy dla przedszkolaka - jak go ugryźć?

Moja córka dorosła w tym roku do przedszkola i do kalendarza adwentowego. Myślę, że jeszcze rok temu zabawa w odliczanie dni przerodziłaby się szybko we frustrację, że prezentów nie można mieć JUŻ. W tym roku z cierpliwością lepiej i kalendarz pomoże ją jeszcze poćwiczyć;)
Pomysłów na kalendarze jest w sieci mnóstwo, ja wybrałam ten z wieszakiem, bo wydał mi się prosty nie tylko w przygotowaniu, ale też umiejscowieniu w pokoju. Wieszak można powiesić na drzwiach, klamce, szafie, ostatecznie poświęcić ścianę i wbić jeden gwóźdź:)
Zrobienie kalendarza jest naprawdę szybkie (5 godzin lub dwa wieczory), proste i przyjemne! Może być też dość ekonomiczne (u mnie w założeniu miało tak być - ale końców wyszło na bogato, tak myślę).

Co może być prezentami na kolejne dni?
Kolejne elementy układanki lub puzzle.
Kartki z łamigłówkami, kolorowankami, zadaniami.
Propozycje na wspólne spędzenie czasu (Czytamy książeczkę. Gramy w grę. Gotujemy budyń. Idziemy na spacer. I tak dalej).

U mnie jednak skończyło się w tym roku tradycyjnie, na słodyczach i drobnych upominkach;) Doszłam do wniosku, że puzzle naciągnęłyby cierpliwość do granic wytrzymałości, nie chciałam też pisanych haseł, póki moja młodzież nie czyta. Może za rok?
Na niedziele zaplanowałam większe prezenty - spinki do włosów, stempelek i karty do gry w Piotrusia ze Świnką Peppą. Na pozostałe dni są słodkości i coś, co mi samej bardzo się podoba - zwierzątka z kartonu do układania. Kupiłam cały zestaw, podzieliłam i jeszcze mi coś zostało:)
Zrobienie kalendarza wymaga maksymalnie pięciu godzin pracy. Jak się do tego zabrać?

Wyjąć z szafy wieszak i go pomalować. Ja najpierw nałożyłam dwie warstwy gesso (nie będę się przecież bawić w szlifowanie lakieru!), a potem dwie warstwy czerwonej farby akrylowej w mniej więcej godzinnych odstępach. Wieszak można przyozdobić kokardą.

Następnie bierzemy się za pakowanie. Postawiłam na prostotę - szary papier, taśma klejąca i sznurek (nie oszukujmy się, trzylatek nie doceni naszych wysiłków, jeśli owiniemy każdą paczuszkę jak cacuszko).
Trzeba też wyciąć numerki.
I tu ważna uwaga - mój kalendarz ma pełnić wymiar edukacyjny i wspomóc naukę cyferek:) Dlatego zdecydowałam się nie szaleć typograficznie i kolorystycznie, każda cyferka to taka sama, duża i wyraźna czcionka. Tylko niedziele są nastemplowane na czerwono.
Do pakowania warto wziąć sobie pomocnika:
Przed  powieszeniem dobrze "na sucho" ułożyć paczuszki. Dla przedszkolaka, zwłaszcza młodszego, proponuję, by kolejność dni była zachowana. Kiedy dziecko jeszcze dobrze nie kojarzy, jak wygląda na przykład cyfra 7, jak miałoby ją znaleźć?
Na koniec prezenty trzeba powiesić. Można każdy osobno, ale chciałam uniknąć skrajnego plątania się sznurków. Niby prosta sprawa, powiesić paczki, ale ja trochę głowiłam się, jak zrobić to trwale i oszczędnie czasowo. Nie chciało mi się dziurawić każdej paczki, wiązać supełków, docinać... Wreszcie - eureka! przykleiłam taśmę klejem magic. Nic się nie przesuwa, nie obraca, łatwo powiesić kalendarz tak, by wszystkie cyferki były w tę samą stronę:)
Jak przykleić taśmę, by nie ubabrać stołu, siebie, i wszystkiego wokół? Odwrócić paczki, na nie nanieść pasek kleju i dopiero do tego przykleić taśmę. Zostawić tak do wyschnięcia:)
Kalendarz powiesiłam póki co w szafie i czeka na niedzielę na swój debiut:)
Jeszcze małe przypomnienie - adwent trwa w tym roku 26 dni. Czyli zaczyna się 29.11. Adwent zawsze obejmuje cztery niedziele poprzedzające Boże Narodzenie, a jego ostatnim dniem jest Wigilia.

Teraz wspominki: za mojego dzieciństwa - przełom lat 80. i 90. - adwentowe kalendarze, te z czekoladkami, to jeszcze nie było coś, co można było znaleźć w każdym sklepie. Nie wiem, gdzie moja mama je kupowała. Ale pamiętam tę atmosferę podekscytowania! Tak samo jak przedświąteczne przeglądanie czasopism, które przywoziła z Norwegii sąsiadka. Teraz, gdy mamy wszytko, co będzie tym luksusem, który nasze dzieci będą wspominać jako, pardon, stare konie?
Tylko jedna rzecz przychodzi mi do głowy - czas, który im i sobie damy.
I z tą adwentową myślą zostawiam was i siebie:)

Wyzwanie

3 komentarze:

  1. Ha, jakie przyjemne paczuszki :) Ja tak strasznie żałuję, że sama jako dziecko nie miałam nigdy kalendarza adwentowego! A teraz to co, chyba, że sama sobie zrobię. Wydaje mi się, że dla naszych dzieci właśnie taki zrobiony przez mamy kalendarz jest najfajniejszy - czekoladki są zawsze, a takie paczuszki SPECJALNE to dobry materiał na wspomnienia :) Mój jest podobny, już drugi rok, tylko zamiast wieszaka mam patyk z lasu, a prezenty w tym roku pochowałam w papierowe torebeczki, bo kupiłam śliczne Na Strychu. Natomiast zawartość podobna do Twojej :)
    Co do długości trwania adwentu, a co za tym idzie - ilości paczek w kalendarzu... w zeszłym roku zaczęliśmy od niedzieli, ale teraz będzie jednak od 1. grudnia, no trudno.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny pomysł (a raczej kompilacja pomysłów) i wykonanie!:-) Bardzo podoba mi się to, że paczuszki są w jednolitym kolorze, bo opakowanie nie może "przyćmiewać" zawartości. Niegdysiejsze "seryjne" kalendarze miały atrakcyjne nadruki na każdym okienku, a w środku taką samą czekoladkę (no, może w czterech kształtach naprzemiennie). Aczkolwiek...wtedy czekoladki dziecko też nie dostawało tak na wyciągnięcie ręki, więc była atrakcją samą w sobie. Super-nadzienie paczuszek, nawet wieszak nabrał dostojności w tej barwie i "muszce";-)
    marysia

    OdpowiedzUsuń
  3. Super pomysł z kalendarzem. Tak fajnie wygląda, że szkoda byłoby mi rozpakowywać prezenty w nim ukryte. Dzieci mają dzięki niemu przedsmak tego, co czeka je na gwiazdkę, a i silną wolę trochę potrenują :)

    OdpowiedzUsuń