piątek, 28 marca 2014

Przepraszam Panią, że Panią pocięłam

Chociaż w zasadzie nie czuję się winna.
Znalazłam w tym nawet przyjemność.
Panią zresztą tniemy zbiorowo.
Zrobiłam sobie pierwszy w życiu artżurnal. Z kopert. Ma format nieco mniejszy od zeszytu. Koperty są do tego celu doskonałe: sztywne, dużo zniosą, darmowe (przynoszę je z pracy - o tym kiedyś), w moim ulubionym ceglastym odcieniu pomarańczowego. Co prawda nie jest to kolor neutralny i chyba trochę narzuca styl, ale co tam. Artżurnal nie ma okładki, bo gdybym zdecydowała się ją zrobić, nie skończyłabym chyba pracy przed kwietniem:D Za dużo dylematów: jaki papier wybrać, jak i czy ją ozdobić... I tak okładką stał się pierwszy wpis.
Czy nie macie wrażenia, że artżurnale są nieco ekshibicjonistyczne?
Fiku-miku w pamiętniku.

środa, 26 marca 2014

O jak o co chodzi i wasze literki N

O co chodzi?
Kto mi powie?
Poznajecie tego pana?:D

Pozostańmy jeszcze w oparach absurdu - u Urticy nuta nonszalancji:

i najlepsze przed nami:

U Pinezki - nietoperz do góry nogami, czyli głową do góry:

i u Anek, parafrazując słowa klasyka, chcę oglądać kocie nogi, nogi, nogi, nogi:

a na koniec, nareszcie;), Tores:

Alfabet jest pięknie przewidywalny - teraz czekam na literkę O! Linkujcie prace do 13.04:)

czwartek, 20 marca 2014

Zakładka zagadka

Ta zakładka powstała ze wstydu i z wdzięczności.
Ze wstydu, że tak długo przetrzymywałam pożyczoną książkę i z wdzięczności, że jej właścicielka nawet nie mrugnęła okiem;)
Zakładka jest dwustronna.
Awers to owa zagadka, czyli rebus.
Kiedy przyszedł mi do głowy, wydawał mi się prosty jak budowa cepa, ale dwie koleżanki oglądały tę zakładkę, i żadna nie zgadła. A wy?
Uwaga uwaga, rebus z bliska...:
... jakie hasło tu się ukrywa?
Tak, podróże! Wiedziałam, że zgadniecie;)
Jest to związane z tematem książki ("Pępek świata. Z dzieckiem w drodze" - wciągająca i bardzo ciekawa lektura, polecam) i pasją koleżanki:)
Ostatnio pisałam o moich znaczkowych zachwytach i inspiracjach - pomysł na tę prostą zakladeczkę wziął się właśnie od znaczka z różą, który to kwiat po czesku nazywa się tak, jak u nas w liczbie mnogiej.
Pod róże, to ma sens?;)
Zobaczcie, jak pięknie ten znaczek mieni się pod słońce:
I jeszcze rewers zakładki, też w temacie podróżniczym:

poniedziałek, 17 marca 2014

Szare Eminencje Zachwytu II

Wiecie, co jeszcze koloruje - i to dosłownie - mój biurowy dzień? Odpowiedź prozaiczna. Znaczki. Kto w dzieciństwie ich nie zbierał? Pamiętam, że pierwsze międzynarodowe znaczki powycinane z listów, pocztówek i paczek przynosiła mi koleżanka mojej mamy, która pracowała w bibliotece. Jak ja oczekiwałam tych wizyt, i jak długo potem przeglądałam wszystkie egzemplarze...
Ale zestarzałam się trochę i zapomniałam, że znaczki są takie piękne.
Do czasu, na szczęście.
Miłość do znaczków wybuchła na nowo w korporacji;)
W zasadzie ten post powinien być, i jest, podziękowaniem dla moich koleżanek i kolegów z pracy, którzy przynoszą mi te wszystkie znaczki i nie patrzą na mnie jak na dziwaczkę:P
Znaczki przynoszę do domu raz w tygodniu, kiedy trochę się ich nazbiera - mam wtedy więcej frajdy. Zazwyczaj chowam je do tej samej sfatygowanej już nieco koperty, która nosi ślady biur(k)owych obliczeń:
Największą radość mam wtedy, gdy uda mi się pozbierać kilka znaczków do serii. Dostaję nowy, nagle mi się przypomina, że coś podobnego już widziałam... Mówię Wam, super uczucie:)
Tak było z instrumentos musicales, wpadały mi ręce pojedynczo:
Skrzynki na listy - są urocze:
Znaczków z USA jest stosunkowo najmniej, to rodzyneczki. Ale za to jakie! Art deco!
Ta czeska seria z kwiatami i domkami też mnie urzekła:
Niemieckie blumchen też mogą być:
Lubię też konie, mam nadzieję na kolejne egzemplarze z tej serii:
I - last but not least - znaczki z królową Elżbietą. Od lat szczenięcych am hopla na ich punkcie, to tylko ułamek kolekcji. Ta głowa występuje w niezliczonej ilości kolorów. Chyba robią je zgodnie z systemem Pantone:
Na koniec koperta ze znaczkami ekstra. Prezent od kolegi z biura, jego zasoby z dzieciństwa, które oddał mi bez żalu:)
A w kopercie między innymi... ptaki:
Oraz dziwne nakrycia głowy:
(Zwróćcie uwagę na fragmenty wintydżowych kopert, rarytas sam w sobie).
Pokażę niedługo, do czego mnie zainspirowały.
A Szare Eminencje Zachwytu I są tutaj.

środa, 12 marca 2014

N jak nikt i wasze literki M

N jak nikt. I ascetyczne ATC:
Mam nadzieję, że nie jest depresyjne w klimacie? Nostalgiczne co najwyżej?

A teraz Wasze literki, z lekkim opóźnieniem, które mam nadzieję mi wybaczycie, i jak zwykle, w kolejności dodawania:

U Anek - M jak Miau, czyli koty w stanie pokoju:

U Tores - most, chyba nad Sekwaną? (Tak, sama sobie odpowiem, bo właśnie sprawdziłam, to Tower Bridge w Londynie;)):

U Urticy - miłość, najważniejsze słowo na M (OK, z ważnych słów jest jeszcze Mama, ale to prawie to samo):

U Pinezki zaś M jak miotła, a także literki L i Ł w tym samym duchu:

Na literki N czekam do 24.03:)

A na koniec pewna refleksja:)
Pinezko, to oczywiście nic do Ciebie osobiście, ale sumienie każe mi o czymś wspomnieć. Mianowicie chodzi mi o temat magii. Mogłabym napisać elaborat, ale napiszę jedno: magia jest niebezpieczna. Amen.