niedziela, 19 stycznia 2014

L jak list

Po dwóch postach, w których zapowiadałam reaktywację artwizytownika, pora na konkret - startujemy!:) Zaczynamy od litery L. U mnie - L jak list.
ATC miało być w zupełnie innym klimacie - chciałam zrobić coś w stylu retro i bardziej na poważnie i może nieco romantycznie: jakiś listonosz, panna czekająca na przesyłkę... I co? Usiadłam do biurka i jak zwykle wyszło z przymrużeniem oka:P Zdarzyło mi się to nie pierwszy raz. Chyba nie umiem zachować powagi, no ale na szczęście w tym wypadku nie muszę:D

Swoje literki L linkujcie w komentarzach do piątku 31.01. Czekam na nie z wielkim zaciekawieniem:)

Myślę, że realistycznie patrząc damy radę zrobić dwie artwizytówki miesięcznie, ale może wolicie trzy? Czyli co dziesięć dni jedna? No i napiszcie, czy chcialybyście mieć bannerek/button wyzwaniowy, mogę przygotować:)
Piszę i piszę w formie żeńskiej, ale jeśli zaglądają tu jacyś panowie: nie czujcie się wykluczeni, do Was też te słowa.
Jeśli macie jakieś braki i będziecie uzupełniać wcześniejsze litery, podlinkujcie je koniecznie, na pewno znajdzie się tu dla nich miejsce.

piątek, 17 stycznia 2014

Artwizytownik - reaktywacja

Nadeszła wiekopomna chwila reaktywacji artwizytownika! Wyzwanie prowadziły dziewczyny z Craft Artwork, ale utknęłyśmy na literce K. Blog zamknął swoje podwoje, a artwizytownik pozostał niedokończony... Żal mi było tego projektu, zresztą żal wyrażałam publicznie, więc bardzo się ucieszyłam, gdy Urtica zaproponowała mi dokończenie wyzwania.
Razem raźniej i weselej, dlatego bardzo gorąco zapraszam Was, byście tworzyły artwizytownik razem ze mną. I nie ważne, czy bawiłyście się w to już wcześniej, czy zaczniecie alfabet od środka - wszyscy są mile widziani:)
Na początek ATC motywacyjne:
Jeśli nie przekonałam Was ja, to może zrobi to mały żółty piesek: skoro mówię A, to potem cały alfabet.
Post z literką L i miejscem do wklejania linków pojawi się do 20.01:)
A jeśli chcecie dowiedzieć się, czym jest artwizytownik, na blogu Craft Artwork znajdziecie opis wyzwania, możecie też zerknąć na moje wcześniejsze prace:
http://biurkowa.blogspot.com/search/label/artwizytownik

poniedziałek, 13 stycznia 2014

CALendarz - podsumowanie

Tak jak zapowiadałam - przyszła pora na ostateczne podsumowanie CALendarza.
Pracowałam nad nim cały rok, więc musiał zyskać odpowiednią oprawę. Nie chciałam, żeby karty walały się w nieposzanowaniu, pogubiły albo poniszczyły. Dylemat, jak je połączyć, towarzyszył mi długo i w końcu stnęło na pierwszej myśli - skleiłam je "plecami", przedziurkowałam i sczepiłam kółkami do albumów. Nie jest to najfortunniejsze wyjście, ale o tym zaraz.
Kart, jak widać, jest sporo. To największe kółka, jakie posiadam, mają ok. 5 cm średnicy, a i tak są niewystarczające. Karty z biegiem czasu mogą trochę się powyginać. Poza tym dość niewygodnie się je przewraca, bo dziurki są zbyt małe w stosunku do grubości kółek. Nie mogę tych dziurek powiększyć, bo z kolei zostawiłam zbyt wąski margines... Ech, nie widzę niestety innego rozwiązania.
Myślałam o zszyciu albumiku ściegiem koptyjskim - podobno to możliwe nawet w przypadku pojedynczych kart - ale nie odważyłam się ryzykować;)
Ktoś ma jakiś lepszy pomysł na sczepienie całości?
Postanowiłam jeszcze uwiecznić moje podstawowe narzędzia pracy:
Jak widzicie - nie jest tego dużo.
Nożyk i nożyczki, czarny cienkopis i długopis, klej, akwarelowe farbki i gazeta (wiecie, że prawie wszystko wycinałam z Twojego Stylu?:)).
Zupełnie niechcący udowodniłam sama sobie, że by stworzyć coś, z czego jest się zadowolonym, nie trzeba w zasadzie nic. Taki arsenał środków znajdzie się na prawie każdym biurku.
Wszystkie CALendarzowe posty znajdziecie klikając tutaj:
http://biurkowa.blogspot.com/search/label/CALendarz

Na koniec zapowiadam jeszcze powrót wyzwania Artwizytownikowego, które prowadziły dziewczyny w Craft Artwork. Szczegóły wkrótce:)

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Kapitańska sukienka - album dla maluszka

Album był prezentem powitalnym dla Eli, a może bardziej dla jej mamy;) Ela dostała wyprawkę w stylu marynarskim i to była moja inspiracja kolorystyczna, poza tym miałam pełną dowolność w tworzeniu, więc pracowało mi się bardzo miło.
Dzisiaj, zamiast gadania, cała masa zdjęć:

czwartek, 2 stycznia 2014

CALendarz XII

Czuję się nieco nostalgicznie, kończąc rok CALendarzowy. Choć wspominałam o pewnym zmęczeniu formą, to jednak w ciągu tego roku nie miałam chwili zawahania, czy kontynuować projekt. Nawet, jeśli czasem nie wystarczało systematyczności, robienie calineczek weszło mi do krwiobiegu.
Dzisiaj kupiłam coś z ładnym opakowaniem i owo opakowanie skrzętnie schowałam do torebki z myślą, że przyda mi się do stworzenia calineczki:D Dość szybko przypomniało mi się, że raczej posłuży do innych celów, jeśli wogóle:P
Także - grudniowy CALendarz przedstawia się drogim czytelnikom:
Lubicie Fistaszki? Ja mam szczególny sentyment do Snoopy'ego, w dzieciństwie miałam z nim gierkę-telewizorek. Były tam małe ptaszki i chyba jajeczka, które trzeba było zbierać do gniazd... Jakoś tak, w każdym razie. Były to wczesne lata 90., taka gierka to było wtedy coś;)
W trakcie tworzenia CALendarza wpadło mi do głowy kilka konceptów, chciałam np. zrobić calineczkę otwieraną. Ale u mnie nic na siłę i długo czekałam na dobrą okazję. Jedliście kiedyś czekoladki Consonini? Ja tylko jedną, ale była warta uwiecznienia i wykorzystania pomysłu:
Z kolei pomysł na calineczkę, której nie ma, zrodził się w jednej chwili:
Na koniec zapowiadam jeszcze jeden, ostatni CALendarzowy post - już niebawem.

A teraz jeszcze kilka słów:

Drogie dziewczyny z Craft Artwork (dla niewtajemniczonych - CA zamknęło swe podwoje), bardzo, bardzo dziękuję Wam za inspiracje, motywację do tworzenia i pozytywność tego miejsca:) Szczególnie Tobie, Utrico, za CALendarz i Tobie, Gurko, za łamisłówka:D