piątek, 4 kwietnia 2014

Gdyby nie moja praca...

...ten notes by nie powstał.
Nie miałabym tych wszystkich znaczków.
Ani kopert.
Muszę Wam się przyznać, że na samym początku byłam dość wybredna, jeśli chodzi o wybór znaczków. Widziałam potencjał może w co czwartym egzemplarzu. Kiedy jednak pierwszy raz spróbowałam ułożyć z nich kompozycję, okazało się, że coś, co z początku niespecjalnie przykuło moją uwagę, stało się niezbędnym elementem całości (dlatego teraz biorę wszystko, jak leci - no, prawie wszystko;)).
Wydawało mi się, że usiądę, dopasuję kilka znaczków i gotowe. Bez wysiłku. Tymczasem wszystko ma znaczenie - format, kolory, orientacja pionowa lub pozioma... Wersji próbnych było sporo.
Cały notes to recykling - nowe są tylko nici i beermata, która usztywnia okładkę.
W środku - tylko i wyłącznie koperty.
Ale jakie różnorodne!
Te wszystkie otworki, ślady folii, zagniecenia - pewnie mogłabym je ominąć, wycinając karty, ale według mnie stanowią urok. Sprawiają, że notes ma historię i duszę.
Szyłam nicią lnianą - zobaczcie, jak zmieniła swoją strukturę po przewleczeniu ją tyle razy przez karty. Zmechacona, poszarpana. Ciągle jeszcze nie znalazłam nici idealnej;)

3 komentarze:

  1. Fascynujące jest to, że i bez wpisów notes zawiera sporo treści, ciekawe, czy pamiętasz "pochodzenie" kopert?;)
    Myślę, że z twoim talentem, mogłabyś założyć wytwórnię gadżetów z odzysku!:)
    marysia

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny jest! I słusznie zostawilas te otworki bo dodają smaczku całości ;-) No i nurtuje mnie pytanie : za jakim biurkiem pracuje ta zdolna kobieta?

    OdpowiedzUsuń
  3. Notes jest fantastyczny, te Twoje koperty są obłędne, a szycie naprawdę podziwiam.

    OdpowiedzUsuń