piątek, 28 marca 2014

Przepraszam Panią, że Panią pocięłam

Chociaż w zasadzie nie czuję się winna.
Znalazłam w tym nawet przyjemność.
Panią zresztą tniemy zbiorowo.
Zrobiłam sobie pierwszy w życiu artżurnal. Z kopert. Ma format nieco mniejszy od zeszytu. Koperty są do tego celu doskonałe: sztywne, dużo zniosą, darmowe (przynoszę je z pracy - o tym kiedyś), w moim ulubionym ceglastym odcieniu pomarańczowego. Co prawda nie jest to kolor neutralny i chyba trochę narzuca styl, ale co tam. Artżurnal nie ma okładki, bo gdybym zdecydowała się ją zrobić, nie skończyłabym chyba pracy przed kwietniem:D Za dużo dylematów: jaki papier wybrać, jak i czy ją ozdobić... I tak okładką stał się pierwszy wpis.
Czy nie macie wrażenia, że artżurnale są nieco ekshibicjonistyczne?
Fiku-miku w pamiętniku.

11 komentarzy:

  1. Fajne masz te koperty :) No i wpisy oczywiście :)
    A ja okładkę zostawiam pustą i ozdabiam później, jak już nie ma presji ;)
    Co do ekshibicjonizmu art journali to owszem, nawet mogą być bardzo - tylko że mało kto na tyle się zastanawia nad cudzymi żurnalami, żeby dostrzec coś z tego ekshibicjonizmu. Większość ludzi tylko prześlizguje wzrokiem i nie zauważa tej całej głębi, którą tam umieszczamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, Toresie masz rację! Też tak uważam co do tego ekshibicjonizmu:))

      Usuń
    2. A to nawet dobrze, że ta głębia nie wszystkich interesuje. Mi wystarczy, że czasem dwie wrażliwości się spotkają, ktoś pomyśli "o, chyba wiem, co ta osoba czuła". To już dużo:)
      A poza tym tu też trzeba by wrócić do tematu nadinterpretacji, o którym już z Tores rozmawiałyśmy pod jednym z postów:)

      Usuń
  2. W "moim" wieku też tak łatwo nie oddaje się swojej wolności!:)
    Ciekawe, czy Mąż skomentował te wynurzenia i ile by dodał?;)
    marysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W żadnym wieku nie oddaje się jej łatwo. Najlepiej nie oddawać wcale. Tej wewnętrznej przynajmniej. Śródtytuł pochodzi z wywiadu z kobietą około czterdziestoletnią i zastanawiałam się, czy tyle jej zajęło dojście do tej prawdy? A potem pomyślałam, że nieoddawanie wolności najlepiej wychodzi dzieciom:)

      Usuń
  3. Bardzo fajne stronki utworzyłaś! No i moim zdaniem właśnie takie częściowe obnażanie siebie sprawia, że to co robimy ma duszę, to coś...

    OdpowiedzUsuń
  4. ogromnie spodobał mi się ten żurnal. i koperty. i kolaże!
    i...wymiana zdań.
    zgadzam się, najpiękniejsze art żurnale to właśnie te osobiste.
    i Jyoti, i Tores (stety niestety) mają rację.
    a w mojej żurnalowej historii wiele razy spotkałam się z nadinterpretacją moich kolaży, ale też i z...hm...niedointerpretowaniem. ;)
    bardzo mnie zaciekawiłyście - dałabyś namiar gdzie rozmawiałyście z Tores o nadinterpretacji?
    pozdrawiam i podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Bardzo!:)
      Rozmowę z Tores chyba zbyt szumnie nazwałam rozmową, bo to w zasadzie raptem dwa komentarze... Pod tym postem: http://www.biurkowa.blogspot.com/2014/02/akearium-pokojowe-i-techniki-krojenia.html

      Usuń
    2. Tores jak zwykle dobrze prawi. :)
      to ja jeszcze dodam, że czasem mam wrażenie, że słowa i zdania, które podchodzą mi pod nożyczki, wybierają się same, jakby bez udziału mojej świadomości. i wtedy mówią najwięcej. ;) i nie zawsze to pokazuję, bo faktycznie zbyt intymnie się wtedy robi. ale lubię jak to się dzieje.

      Usuń