wtorek, 11 lutego 2014

Szare eminencje zachwytu I

Praca biurowa może nużyć. Można sobie czasem na nią narzekać i marudzić.
Ale potem przychodzi refleksja: zaraz zaraz, gdzie biurkowa może czuć się lepiej niż w biurze?
Wystarczy się rozejrzeć i można zachwycić się szarymi biurowymi eminencjami.
Dziś spinacze.
Myśleliście kiedyś o tym, w ilu rodzajach występują spinacze? Nie mówię tu o tych stylizowanych, albo obleczonych w plastikowe skórki. Nie, chodzi mi o te najzwyczajniejsze, najpowszedniejsze, wyłącznie użytkowe metalowe. Jakie bogactwo kolorów i kształtów.
Miedź, złoto, stare złoto.
I wszystkie odcienie srebrnego.
Owalne i trójkątne.
Spinacz na dole, ten najbardziej po lewej, może zostać uznany za wzorzec z Sevres, wielkością i kształtem jest najbardziej standardowy.
(Bardzo lubię te spinacze z kuleczkami!)
Pokażę niedługo, do czego mnie zainspirowały.

7 komentarzy:

  1. O, takiego z kuleczkami to nigdy nie widziałam.
    A w biurze to bym sobie popracowała...

    OdpowiedzUsuń
  2. O widzisz, te kulki na końcach to zupełna nowość, ciekawe do czego specjalnego są xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do niedrapania papieru:D Tak sądzę:)

      Usuń
  3. Pamiętam, kiedyś robiłam z dziećmi w szkole takie ćwiczenie - do czego może służyć spinacz biurowy?... To byście się miłe panie zdziwiły... dzieci jednak są kreatywne! Między innymi - do drapania się po plecach, można z nich zrobić naszyjnik - łańcuch, koszulkę - tak, tak, agrafkę, broszkę... A jeszcze - gdyby tak spinacz biurowy, który sobie leży cichutko umiał tak mówić... ciekawe, co?... Pozdrawiam wszystkich, co w biurach pracują!

    OdpowiedzUsuń
  4. No rzeczywiście! Toż to takie "Kopciuszki" na balu u biurkowej:)
    Uroczy ten z podwiniętą nóżką z drugiej fotki;)
    Milusie te z kuleczkami.
    I pozostałe...
    marysia

    OdpowiedzUsuń
  5. fantastyczny post! zachwyt nad drobnostkami i codziennością!

    OdpowiedzUsuń