niedziela, 2 lutego 2014

CALendarz, wydanie drugie, poprawione

Miało już nie być o CALendarzu... Nie chciałabym jechać na jednym temacie do końca blogowania;), ale jednak kilka postów wstecz pisałam, że nie jestem zadowolona z połączenia kart kółkami i Gosia z 2kotów podrzuciła mi pomysł powiązania kart wstążką.
Pomysł wydał mi się wart spróbowania, ale nie do końca wiedziałam, jak rozgryźć te supełki (Gosiu, może kiedyś wytłumaczysz krok po kroku?)... I wiecie, co zrobiłam? W końcu odważyłam się spróbować koptyjskiego szycia pojedynczych kart.
I o to mi chodziło! Zobaczcie:
Przede wszystkim albumik ma niemal jednakową szerokość na całej długości, nie rozkłada się jak wachlarz i karty nie wyginają się na końcach.
Bardzo podoba mi się wygląd grzbietu - mimo, że karty były różnej grubości, ścieg ładnie zszedł się tam, gdzie było wąsko, a delikatnie rozsunął tam, gdzie do calineczki przykleiłam coś grubszego (na poniższym zdjęciu widać to mniej więcej w połowie grubości albumu po lewej stronie - tam przyklejona jest zawleczka od puszki).
Karty rozkładają się na płasko i dzięki temu wygodnie się je ogląda.
Chciałam Wam jeszcze pokazać, jak ma się rzecz ze stabilnością albumu szytego w ten sposób. Zerknijcie na poniższe zdjęcie - tak maksymalnie można rozsunąć karty, ale album położony prosto zachowuje swój kształt, nie rozjeżdża się samoistnie (zresztą można go spiąć opaską dla zabezpieczenia).
Album zszyłam woskowanym sznurkiem, ale było to podejście numer dwa. Za pierwszym razem użyłam cienkiej, trzymilimetrowej wstążeczki, ale efekt mi się nie spodobał - wstążka zwijała się jak chciała (poniższe zdjęcia robiłam późno, stąd ich pożółkłość. Nie mogłam wytrzymać do rana i musiałam pozbyć się wstążki, a zamontować sznurek jeszcze tego samego wieczoru;)).

Jeszcze na koniec ogłoszenie-przypomnienie dla wszystkich, którzy chcieli się bawić artwizytownikiem - termin był do zeszłego piątku:D Ale poczekam jeszcze do wtorku. Działać, dziewczęta, działać! Nie ma, że nie ma czasu i weny. Przyjmuję wizytówki stworzone spontanicznie i radośnie:) Nawet w 5 minut. Byle się zmobilizować!

16 komentarzy:

  1. Matko, wizytownik! Już robię!
    A co do zszycia calendarza - efekt jest świetny i bardzo podziwiam cierpliwość!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi, hi, nie żebym poganiała...;)

      Usuń
  2. Twój ścieg koptyjski jest sam w sobie małym dziełem sztuki. Super efekt! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm, konotuję w pamięci żeby wytłumaczyć :) Ale Twoje supełki o niebo lepsze, bo trzymają doskonale, a splot cudny. Brawo, że chciało Ci się to przepleść od nowa. Warto było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podsunięcie pomysłu, bo gdyby nie to, pewnie nie zdecydowałabym się na szycie:)

      Usuń
  4. Efekt-super!!! Coś mi się zdaje, że tęskno Ci do kalendarza;)
    A jakbyś spróbowała skróconą wersję, taka retrospekcja kilku wybranych wydarzeń minionego miesiąca, przedstawionych na kartkach (wielkość np.1/2 pocztówki)?
    Daty mogą być trudne do odtworzenia, ale wiadomo, że styczeń... Jak Cię wciągnie, to luty będzie bardziej precyzyjny;)
    Takie mini-książeczki mogą być okazją do rodzinnych wspomnień, nie tylko dla "seniorów";)
    marysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tęskno, tęskno, i to jak... Przemyślę sprawę, może jeszcze jakoś podsumuję miniony miesiąc, chociaż mam wrażenie, że już z lutym nie nadążam, a styczeń to prehistoria;) :P

      Usuń
  5. majstersztyk!!! ...moje koptyjskie próby ze wstydu chowam na dno szuflady

    a wizytownik oczywiscie! ...niestety niepunktualnie, ale mojego spodziewaj się na pewno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Akurat szycie pojedynczych, sztywnych kart za pomocą grubego, woskowanego sznurka to prościzna, więc jakbyś miała ochotę na wprawkę - polecam:)

      Usuń
  6. http://www.flickr.com/photos/49179955@N04/12306715915/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no prosze jaka rozśpiewana :-) to chyba dzisiejsze słoneczko !!!

      miałam zamiar zrobić "L", ale zabrakło mi czasu (albo atłasu - bo zdrufko wysiadło na chwilkę...

      Usuń
  7. Przy okazji witam serdecznie. Podglądam ! jestem pełna podziwu dla autorki bloga :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! A do artwizytownika zapraszam, możesz zacząć w dowolnym czasie. Post podsumowujący dopiero jutro wieczorem...;)

      Usuń
  8. Ojej... bombowe! Zastanawiam się, jakiej w sumie tj.grubości?

    OdpowiedzUsuń