sobota, 13 grudnia 2014

Uroda życia

Nie ma mnie w domu. Tu, gdzie jestem, mam gazetę "Uroda życia", nożyczki, klej i długopis. Wystarczy:)
Pierwszy raz dodaję post przez komórkę. Jestem bardzo ciekawa, co z tego wyniknie. Dlatego dziś krótko, kolaże muszą mówić za siebie. Mam nadzieję, że widać coś na tych zdjęciach - też robione telefonem, na komórce wyglądają przyzwoicie:)
Na koniec: jak ja się cieszę z Kawy i Nożyczek! Bardzo mi Was brakowało, dziewczyny tworzące bloga i dziewczyny tworzące kolaże:) 

czwartek, 2 października 2014

Notes Adasia

Kolory tego notesu kojarzą mi się z latem. Plaża, rześka morska bryza, świeżość i beztroska. A tym czasem mamy październik. Hmmm...
Notes może być na pierwsze słowa lub do notowania ważnych wydarzeń z życia Młodzieńca. Albo jeszcze na coś innego:)
Wykorzystałam jak zwykle miks polskich kolekcji scrapowych: jest tu i UHK Gallery (Babie lato), i Galeria RAE (W kratkę oraz Ucz się, ucz), i nawet nieistniejące już Color Hills (Chill Out) i ILS (Vivid). Jak widać, papiery leżakują u mnie naprawdę długo:D Składanie ich w nowe zestawy to dla mnie frajda.
 

piątek, 26 września 2014

T jak tu i teraz

Miałam zupełnie inny plan na literkę T. Ale zanim zdążyłam go zrealizować, znowu wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Ostatnio dość często muszę modyfikować plany i dostosowywać je do zmieniających się okoliczności. Literka T nie mogłaby więc być inna. Musi być tu i teraz, bo to, co tu i teraz jest najistotniejsze.
Jak widzicie artwizytówka jest tak ascetyczna, że już bardziej się nie da. Próbowałam nawet coś pokombinować z tłem, chciałam je zrobić na kolorowo i optymistycznie (bo ostatecznie przesłanie tu i teraz jest pozytywne), ale nie pasowało. Musi być tak, jak jest:)
I tylko odrobina glossy accents:
Nie będę określała terminu publikacji Waszych literek, bo ani Wam się nie spieszy, ani ja mimo najszczerszych chęci nie mogę być wystarczająco systematyczna. Mam jednak nadzieję zrealizować artwizytownikowy projekt do końca roku. Jeśli coś stworzycie, podeślijcie, z przyjemnością opublikuję.

Na koniec podzielę się z Wami fragmentem wywiadu z Magdą Umer. Przeprowadziła go Ola Kwaśniewska, ukazał się jakiś czas temu w Vivie! i ten właśnie numer wpadł mi przypadkowo w ręce.

(...) Ja strasznie chcę żyć intensywnie i to daje mi sztuka.
- W momentach naprawdę dramatycznych też pomagała?
W takich momentach, a było ich za wiele w moim życiu, to jednak pomagała mi wiara w Boga. Wtedy On był ważniejszy niż sztuka. Poza tym ważniejsza niż sztuka jest na przykład natura - od kwietnia do października. A sztuka jest taka strasznie ważna tylko od października do kwietnia, kiedy ta natura zamiera.

Uwaga, zbliża się październik. Dobry czas dla sztuki.

wtorek, 19 sierpnia 2014

Jak odmaczać znaczki? Tutorial

Odmaczaliście kiedyś znaczki? Ja już w dzieciństwie, nie wiem, skąd wzięła się ta filatelistyczna pasja:P Wtedy suszyłam je na szklankach lub na szybie i często kończyło się to tak, że trzeba było zeskrobywać papier, a farba drukarska zostawała na szkle:D Przez lata, metodą prób i błędów, trochę udoskonaliłam technikę - na tyle, żeby móc podzielić się z Wami moim sposobem.



Woda nie powinna być zbyt gorąca, wystarczy nalać jej 1-1,5 cm. Nie wrzucamy wszystkich znaczków na raz - muszą mieć swobodę, nie powinny zbytnio na siebie nachodzić. Moczymy najkrócej, jak to możliwe, żeby znaczki wchłonęły jak najmniej wody. Po każdej serii odmaczania zmieniamy wodę na świeżą.

Jak widzicie znaczki są ułożone kopertą do góry - wtedy łatwo zaobserwować, gdy zaczynają odchodzić od papieru (papier zawija się na brzegach) i nie trzeba ich obracać, gdy chcemy wyczyścić klej. Trzeba to robić delikatnie, bo nasączony wodą znaczek łatwo uszkodzić.

To, że znaczki układam frontem do dołu, też ma znaczenie - mogła zostać na nich resztka kleju i nie chcę, by przykleiły się do ręcznika:)

Dociskanie powinno trwać króciutko, bo nawet jeśli jakiś znaczek się przyklei, łatwo go zdejmiemy. (Na zdjęciu widzicie miskę z brudną wodą - jest w niej klej i strzępy papieru i dlatego za każdym razem trzeba ją wymieniać).

Papier do pieczenia jest dobry, ponieważ jest śliski (jeśli znaczek przywrze, łatwo go usuniemy), a jednocześnie wchłania nieco wilgoci. Jego rolę może też czasem spełnić papier śniadaniowy. Książka sprawia oczywiście, że znaczki suszą się "na prosto", najlepiej zostawić ją zamkniętą do następnego dnia.

Jak widać, znaczki suszone tą metodą wyglądają prawie jak nowe;)

Czy w ten sposób da się odmoczyć wszystkie znaczki? Niestety nie... Zauważyłam, że włoskie znaczki mają bardzo mocny klej, który maże się niemiłosiernie i trzeba dużo cierpliwości i uwagi, żeby cokolwiek z nim zdziałać. Z kolei znaczki angielskie często są... naklejkami, moczenie trochę ułatwia sprawę, potem klej daje się nieco zrolować, ale i tak lepiej je przechowywać np. na folii, żeby nie przylepiły się do innych. Wygooglowałam kiedyś preparat do odmaczania znaczków, ale jest u nas praktycznie niedostępny, więc nie wiem, czy daje radę. Może Wy macie jakiś sposób?

A moje prace ze znaczkami np. tu, tu i tu:)

czwartek, 14 sierpnia 2014

We'll never be royals

Z dynastią królewską mam tyle wspólnego, co... No właśnie:) Ale koronowane głowy, dystyngowane maniery, posh english - jest w tym coś przyciągającego. Mam wielką estymę do brytyjskości. XIX-wieczna proza, filmy i seriale BBC, Scherlock Holmes i James Bond, nawet piętrowe autobusy i czerwone budki telefoniczne... No lubię:)
Notesiki są trzy, wszystkie z królową Elżbietą (moją kolekcją znaczków chwaliłam się tutaj), wszystkie małe (5x8 cm, mniej więcej) i wszystkie z recyklingu.

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

S jak skradzione serce

Dziś w artwizytowniku literka S jest samotna. Ale rozumiem - najpierw długa przerwa w nadawaniu z mojej strony, teraz wakacje...
Ale pamiętajcie, zawsze możecie nadgonić z literkami:)
Chyba wiem, jak czuli się fotografowie w XIX w., gdy chcieli nadać swoim fotografiom trochę koloru. Używałam najcieńszego pędzelka, a i tak nie było łatwo:)

Na wasze literki S, i wszystkie inne zaległe;), czekam do niedzieli 31.08:)

czwartek, 31 lipca 2014

Morze w ciemnoniebieskie pręgi i myśl #197

Niektórzy lubią poezję. Na przykład ja lubię. Chociaż w poetyckim nastroju jestem rzadko. Ten wpis do artżurnala powstał właśnie w efekcie poetyckiego nastroju, w którym przedtem byłam ostatnio... nie pamiętam kiedy. Nie byłoby też tego wpisu, gdyby nie myśl #197 - fale. W zasadzie zainspirowałam się nie tyle tytułem, co fotografią - głęboką, płynącą wodą. Dlatego inspiracja jest naprawdę luźna (kiedyś uznałabym, że to naciąganie pracy pod temat wyzwania, a teraz widzę, że skojarzenia naprawdę płyną, jak chcą).
W poetycki nastrój wpadłam już wtedy, kiedy zobaczyłam w gazecie to zdjęcie. "Jaka piękna dziewczyna! Kto to?" - to była pierwsza myśl, a potem zatopiłam się w lekturę artykułu o Halinie Poświatowskiej. Artykuł rozpoczyna się historią podróży przez Atlantyk. I tak jakoś - fotografia Haliny, wspomnienie o falach w słoiku, ten ocean - poskładały się natychmiast w całość.
Lubię poezję, ale Poświatowską znałam z nazwiska. Zaciekawiła mnie jej biografia (wydawnictwo Znak wydało ją pod tytułem "Uparte serce", chętnie bym przeczytała): została wdową przed 21. rokiem życia, lubiła romansować, chorowała na serce, młodo zmarła, miała dość sceptyczne, ironiczne spojrzenie na świat... Nietypowo jak na poetkę. Przejrzałam twórczość  i choć nie lubię tanich interpretacji, nie wydaje mi się, by była szczęśliwa. Dlatego ten wpis to nie hołd dla niej, raczej... rodzaj modlitwy nad duszą, która odpłynęła tyle lat temu?

niedziela, 27 lipca 2014

Słowa, słówka i półsłówka, czyli notes maluszka

To jeden z moich pierwszych notesów szytych ściegiem koptyjskim. Szyłam go chyba w zimie, może jesienią? Miałam wtedy ochotę na soczyste, energetyczne, prawdziwie letnie kolory, poza tym chciałam wykorzystać ścinki papierów i pracować na czymś, czego - gdyby coś poszło nie tak - nie będzie mi tak bardzo żal.
Notes wyszedł, chociaż potem szyłam już inaczej - mniejsza różnica formatów (żeby notes nie był grubaśny przy grzbiecie i taaaki chudy na końcu), inne nici (żeby się tak nie rozjeżdżał)... Mimo wszystko bardzo go polubiłam, taki niedoskonały:)
Ozdobienia okładki i ostatecznego przeznaczenia doczekał się dopiero teraz. Został notesem na pierwsze słowa, słówka i półsłówka naszej Latorośli:)
Notes wypełniam na szybko, rysunki nie są zbyt artystyczne:P
Jak widzicie, kolorów, wzorów i formatów jest mnóstwo. To połączenie kilku skrapowych kolekcji i zwykłego kolorowego papieru do drukarki.

niedziela, 20 lipca 2014

Myśl #31, maska i twarz

Pewnie to lato i upały rozleniwiłyby mnie do reszty, gdyby nie pomysł nurkowania w słoiku na myśli. Tym razem random.org wylosował mi myśl #31: do czego może przydać się taśma maskująca? Link przy myśli odsyła do craft imaginarium i kursu na tło z  taśmy malarskiej.
Pamiętałam, że gdzieś w wycinkach mam napis ze słowem "maska" (jednak mam proste skojarzenia: taśma maskująca => maska, niestety, nic bardziej wyrafinowanego:P). Poszukałam i powstał taki wpis do artżurnala:
Artżurnalowanie i mediowanie to dla mnie nowe tereny. Niespecjalnie bawiłam się do tej pory w tła i warstwy i czuję się w tej materii jak uczeń podstawówki. Taśmę pomaziałam złotą farbą akrylową, poprzecierałam gdzieniegdzie wilgotną chusteczką (jak pokazuje kurs), a potem nawet popsikałam mgiełkami. Jak na mnie - ogrom środków. Z mgiełkami zdecydowanie się nie przyjaźnimy, może to się kiedyś zmieni.
W każdym razie słoikowe inspiracje motywują do prób, polecam wszystkim znużonym trzydziestoma stopniami w cieniu.

środa, 16 lipca 2014

Random.org i myśl #178

Pamiętacie mój artjournal? Ja sama zdążyłam o nim zapomnieć. Jedno posiedzenie z klejem i nożyczkami i koniec. Ale (choćby podświadomie) tęskniłam. Od dawna szykowałam się, by zamieszać w słoiku na myśli w Collage Cafe, ale nie czułam się na siłach, by wybierać ze 196 inspiracji. Jedne krzyczały: "Mnie wybierz, mnie", inne raczej nie pociągały... Zdałam się więc na automatyczny generator numerów i tak trafiłam na myśl #178 - burza w szklance wody. Bardzo mi podeszła ta przypadkowa burza, a zinterpretowałam ją tak:

Czy Wasi mężowie rozumieją Wasze kolażowanie? Bo mój wczoraj popatrzył chwilę i powiedział coś w stylu: "Co to za pani?". Z alterntywy śmiać się albo płakać wybieram jednak śmiech...;)