czwartek, 27 czerwca 2013

K jak krytycyzm

K jak krytyczne spojrzenie, a powinno chyba być k jak kryzys, bo ciężko było mi się tym razem zabrać do wizytówki (to już prawie półmetek alfabetu, prawda?)... Ale nie ma co narzekać - jak już usiadłam, to się zrobiła. O taka:
Tu wyzwanie.

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Kartka dla księdza

Prosta, ale - mam nadzieję - wymowna kartka z okazji 25-lecia święceń kapłańskich.
Krzyż to tekturowa wycinanka pomalowana na złoto. Na zdjęciu poniżej widać, że w kremowym  papierze pozatapiane są złote i miedziane mieniące się drobinki. To jeden z moich ulubionych papierów, niestety, rzadko jest dostępny... Już kiedyś o nim pisałam, że przypomina mi przepiórcze jajo (które co prawda nie jest nakrapiane na złoto, ale kto by się tam przejmował).

piątek, 7 czerwca 2013

I jak?

Dzisiejszy post sponsorują literki i oraz j - i jak inspiracja oraz j jak ja (czyli nieco narcystycznie).
Najpierw inspiracja:
Ostatnio wspominałam, że ciągnie mnie do koloru - może ATC nie jest we wszystkich kolorach tęczy, ale jednak jakieś akcenty się pojawiają. Inspirują mnie więc kolory i mnóstwo innych nie do końca sprecyzowanych rzeczy - oto interpretacja tego składu śmieci:)
ATC wyszło przestrzennie, więc pochwalę się kilkoma szczegółami:
Wizytówka jest bałaganiarska, ale jednak nie do końca:) Przed przyklejeniem zrobiłam sobie próbną kompozycję, co widać na poniższych zdjęciach (lubicie podglądać zdjęcia dokumentujące pracę w toku? ja bardzo!):
Elementy przyklejałam na medium lakierowo-klejowo-wielofunkcyjne i kiedy położyłam pierwszą wierzchnią warstwę wcale nie byłam pewna, czy rezultat będzie zgodny z planem i oczekiwaniem. Wiecie, myślałam, że papier się pofałduje, medium nie wyschnie albo zostaną szkaradne ślady po pędzlu... Na drugi dzień odetchnęłam z ulgą, ale na jednej warstwie się nie skończyło.

To teraz pora na mnie. To znaczy na ja. Ja jest pionowe i dopiero w trakcie robienia zdałam sobie sprawę, że nie do końca pasuje mi do poziomej wizji artwizytownika. Ale pomysł jest, wena jest - co robić? Położyłam chociaż napisy. Sami możecie zadecydować, którą wersję lepiej Wam się ogląda:
(Wykorzystałam XIX-wieczny obraz Christoffera Wilhelma Eckersberga o zaskakującej nazwie "Woman Standing In Front Of A Mirror").
Tu też miałam przygody z medium, tym razem glossy, które nie chciało wyschnąć, szpetnie się odgniotlo i musiałam nałożyć je trzykrotnie. No ale przynajmniej uzyskałam pancerną taflę lustra:
A pani podklejona jest na kosteczkach dystansowych:

Długi to był post. Dziękuję za uwagę. I zapraszam do pooglądania innych literek tutaj.

sobota, 1 czerwca 2013

CALendarz V

Kto by pomyślał, że cały miesiąc można zamknąć w dwóch zdjęciach. Odpowiada mi taka kompresja danych. Pisałam kiedyś pamiętnik i w sumie z biegiem czasu on też stawał się coraz oszczędniejszy, aż zanikł zupełnie;)
A wszystkie calineczkowe kalendarze można znaleźć tutaj.