wtorek, 30 kwietnia 2013

Palcem po mapie

Nie jestem typem podróżnika. Ja nie z tych, co spakują plecak w pięć minut i mogą lecieć na drugi koniec Europy w ciemno. Ja muszę mieć wszystko zaplanowane, zamówione, przewidziane. A i tak niespecjalnie mi się chce;)
Baaardzo natomiast lubię czytać książki podróżnicze - Cejrowski, Kapuściński, (Pawlikowska już mniej mi podchodzi), wspomnienia misjonarzy, reportaże... No i w związku z tym chętnie podróżuję palcem po mapie.
Wiecie co? Kiedyś w końcu się zbiorę, a w zasadzie zbierzemy, i zobaczymy te miejsca:
 
Album powstał na bazie kopert B3 złożonych na pół. Pocięta mapa Europy to dodatek do gazety z jakichś zamierzchłych czasów; pewnie żal byłoby mi ją pociąć, bo jest całkiem do rzeczy, ale akurat miałam dwa egzemplarze.
I dwa wyzwania, które mnie zainspirowały:


poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Emocje fruwające

Moje kolejne dwie artwizytownikowe literki są różne jak ogień i woda, chociaż obie powstały w czasie wczorajszej wieczornej nasiadówy nad biurkiem. Kiedyś już stwierdziłam, że to objaw kreatywności, nie schizofrenii, więc dziś tylko się powtórzę;) Zresztą te dwie prace są jeszcze bardziej różne niż tamte. Chyba.

E jak emocje, w dodatku emocje kobiet:
Czy Wy też tak macie, że jak przyczepi się do Was jakiś element, dajmy na to nitka, to macie ochotę wciskać go do każdej pracy?
Jak widzicie - nitka wystąpiła dziecku na twarz i wygląda jak żyły u kulturysty, który właśnie poderwał 150 kilo. Pewnie gdybym podkleiła obrazek na jakimś kartoniku, uniknęłabym tego efektu, ale tak jest przynajmniej dodatkowy dramatyzm;)

F jest za to frywolne i figlarne:
Coś ostatnio zapożyczam sobie dzieła wielkich mistrzów;)
Tu troszkę lepiej widać obłoczki - to maska, przez którą pomaziałam białą farbą akrylową. Potem obrysowałam je cienkopisem i trochę podcieniowałam akwarelką:

czwartek, 11 kwietnia 2013

Małym ptakom

Jak pisała noblistka, niektórzy lubią poezję.
Ja lubię.
Kiedyś myślałam, że zostanę redaktorem, względnie wydawcą, antologii poezji o ptakach.
Z tamtych czasów została mi mała kolekcja ptasiej liryki.
Antologia powstała na bazie kopert C6 złożonych na pół, czyli ma mniej więcej 8 na 11,5 cm. Dwa pierwsze utwory w niej zawarte (te o kosach) to poezja staroirlandzka, reszta - japońska.
Środki wyrazu są bardzo proste. Tu na przykład kawałek folii po szczypiorku:
 Taśma klejąca, nitki, papierowe piórka:
Tło to pochlapana akwarelką biała farba akrylowa:
Chyba jestem zadowolona z tej książeczki. Jakiś czas temu Ktoś, kto mnie dobrze zna, życzył mi kreatywności, obrodzenia w pomysły i wenę twórczą, świeżości. I te życzenia się spełniły. Wiecie co? Wcześniej czułam przymus tworzenia wszystkiego od linijki, przemyślenia kompozycji do bólu. No i trochę się z tym męczyłam. Teraz jest bardziej krzywo, bardziej spontanicznie, ale czuję większą wolność i radość z tego, co robię. To też trochę powrót do źródeł, franio i wybreda, które znają mnie szmat czasu, wiedzą, o czym mówię;)

Motorem do wydania tego jedynego egzemplarza było wyzwanie Ćwir, ćwir w Galerii RAE. Potem w CA powstało wyzwanie na Miniksiążeczkę z ptakami. Ptaki w kwietniu są lubiane. To dobrze, ja już wspominałam, że miłość do skrzydlatych wyssałam z mlekiem matki.

Jakby co, mam jeszcze mały zbiór poezji o deszczu;)

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Ździeblarzowate

Drogi Panie Uznany Rzeźbiarzu Wielu Zacnych Monumentów,
mam nadzieję, że nie weźmiesz sobie do serca tego spostponowania Twego wiekopomnego dzieła. Nie mam nic do Ciebie osobiście, potrzebowałam jakieś rozpoznawalnej figury, rozumiesz.
Wyzwanie

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

CALendarz III

Kolejna część CALendarza. Podejrzewałam, że robienie go będzie przyjemne i będzie dawało satysfakcję, ale nie sądziłam, że aż do tego stopnia:)
Tu wyzwanie.