poniedziałek, 16 grudnia 2013

Rudolf, czerwononosy renifer >:o)

Kartka z reniferem powstała dla sześcioletniego Kuby. Mam nadzieję, że zda test, hmm, jak by to ująć, fajności. Dzieci to najbardziej bezpośrednia publiczność i bardzo jestem ciekawa reakcji:)
Rogi są z filcu:
Dawno nie rozdawałam prezentów, prawda?
W takim razie specjalnie dla Was szablon rena, może najdzie Was chęć na taką ekspresową i prostą karteluchę.
 
(Nie mam pojęcia, czemu tło jest szare:O W Gimpie, gdzie tworzyłam szablon, było białe jak śnieg).

niedziela, 1 grudnia 2013

CALendarz XI

CALendarzowe wyzwanie dostarcza mi comiesięcznego powodu, by w końcu napisać jakiś post. Co by było z blogiem, gdyby nie ono, nie wiem. Ale rok już się kończy i trzeba wymyślić coś nowego co zmusi do regularnej tfu... Tfurczości.
Tymczasem, ladies and gentelmen, listopad:
Zabawa z warstwami:
Dziękuję za uwagę i do zobaczenia - mam nadzieję, że jeszcze w tym roku:P

niedziela, 3 listopada 2013

CALendarz X

Jesień. Co tu dużo pisać. Koń (calineczki), jaki jest (jakie są), każdy widzi.

czwartek, 24 października 2013

Ściśle tajne

Oto mały notesik z kopert szyty ściegiem koptyjskim. Przyozdobiony tym razem bardziej bogato, niż ostatnio. To jest bogato jak na mnie:)
Sąsiadują w nim karty białe i we wzór plastra miodu - to dwie strony tej samej koperty, jej wnętrze i zewnętrzne.
Notes zapina się na gumkę wyjętą z jakiejś poniszczonej teczki, zapięcie wykorzystuje ten sam mechanizm:

A tu koperty, które zyskały drugie życie - cięcie ich było chyba najmonotonniejszym i najmozolniejszym etapem pracy:

środa, 2 października 2013

CALendarz IX

Jesień. Ciężki czas dla wszystkich tych, którzy próbują robić zdjęcia po 17.00. Ale próbować trzeba. Czasem coś wyjdzie.
Na calineczkach odległe wspomnienie urlopu, morza, kina. Kiedy to było?
 
 
 

piątek, 6 września 2013

Royal baby z wąsami

Jakoś mniej więcej w czasie, gdy rodziło się royal baby, rodził się synek naszych przyjaciół.
Czy kartka mogła być inna?
Motywowi wąsów jakoś też nie mogłam się oprzeć:P

niedziela, 1 września 2013

CALendarz VIII

Jak robiło Wam się calineczki w sierpniu? Nie lubię lukrowania rzeczywistości, więc powiem prosto z mostu - u mnie było ciężko. Jakoś brakowało mi systematyczności. Do tej pory starałam się siadać do CALendarza co jakieś trzy, góra cztery dni, często też udawało się codziennie, ale tym razem... No cóż, kilka razy z rzędu miałam do nadrobienia cały tydzień.
Ale najważniejsze - nie dać się:)
Mimo wszystko to obecnie mój ulubiony projekt.
Zbliżenie na koronkę:
I - dla kontrastu - papier ścierny:
I rosołek z makaronem;)
A pod tym postem znajdziecie komentarze, a w nich linki do pozostałych calineczek, gorąco zachęcam do obejrzenia:)

niedziela, 25 sierpnia 2013

Koptyjski po raz pierwszy

W ostatnim poście zapowiadałam, że będzie u mnie po koptyjsku.
Dzisiaj pokażę Wam pierwszy smasz/notes, który uszyłam tą metodą - nie było lekko, ale w sumie mam do niego ogromny sentyment!
Muszę Wam jeszcze zdradzić, że ozdabianie okładek notesów to dla mnie ogromny problem. Zawsze najchętniej zostawiłabym je w stanie surowym. Lubie taką prostotę i funkcjonalność - wiecie, nic się nie zadrze, nie odczepi, nie będzie przeszkadzało... No ale jeszcze nie pozbyłam się myślenia : "Ale jak to tak? Tak goło?..." i w sumie jakoś minimalnie w tę okładkę zaingerowałam;)

Kartonik pochodzi chyba z jakichś płatków śniadaniowych, gdzie stanowił usztywnienie dla badziewnej zapewne naklejki. Sam kartonik jest cudownie sztywny i nadaje pożądaną i porządną wypukłość:
Napis "niceday" wycięłam z koperty (to swoją drogą świetna nazwa firmy - otwierasz kopertę, a tam w środku taki pozytywny napis:)). Także, jak widzicie, recykling pełną gębą;)
Kartki w środku też recyklingowane, ale już raczej ze skrawków scrapowych papierów:
Bardzo lubię węzełki, które powstają między składkami:o)
Obiecałam, że opowiem trochę o błędach, które popełniłam przy okazji koptyjskiego debiutu...
Po pierwsze - totalnie zaszalałam z wielkością składek - ich wysokość i szerokość to wolna amerykanka, co najlepiej obrazuje poniższe zdjęcie:
Czemu to błąd, zapytacie? Wygląda fajnie i w ogóle? Otóż szyje się toto nieznośnie. Najgorsze są różnice w wysokości kartek, bo grzbiet notesu nie ma tej samej grubości na całej długości. W związku z tym ciężko naprężyć odpowiednio nić, choć jest to możliwe. Zobaczcie, jak wąsko jest przy "końcu" notesu w porównaniu z grzbietem (ale to już akurat wina różnic w szerokości kartek):
Po drugie - do szycia użyłam konopnego sznurka, a powinno się szyć czymś gładszym (odkryłam, że lepiej się do tego nadaje np. złożony podwójnie kordonek). Sznurek nie jest jednolitej grubości, poza tym wyłażą z niego paździerze. Zabawy po pachy:
Po trzecie - ucięłam za mało nici do szycia. Okazało się to przy przyszywaniu ostatniej składki (o złośliwości rzeczy martwych! znacie to?). Sytuacja do opanowania, ale fundujemy sobie w ten sposób nadprogramowe węzły. Wniosek - ciąć naprawdę dużo nici i uważać, żeby nie owinąć się nią w między czasie dookoła albo nie przywiązać do krzesła.
Wszystkie te błędy nie są tak naprawdę błędami dużego kalibru, ale fundować sobie takie utrudnienia za pierwszym razem? W sumie wyszło mi to na korzyść, od razu wskoczyłam na wyższy poziom wtajemniczenia;)
Jak wiecie - lubię zdjęcia postępów pracy, więc oto miks kartek:
Kartki poskładane i przycięte:
Kartki poukładane wielkościami (warto wiedzieć, ile czego się ma, żeby zaplanować składki w miarę symetrycznie):
I na koniec kartki złożone w składki:
(Sczepione spinaczami, żeby nie rozsypały się w oczekiwaniu na przyszycie:)
Jak widzicie - mimo, że układ kartek w notesie wygląda przypadkowo (bo ma sprawiać takie wrażenie:D), w rzeczywistości jest przemyślaną konstrukcją.
Do następnego!:)
Aha, ten notes, jak i poprzedni, ma wymiary ok. 10x15 cm.

A na koniec jeszcze małe pytanie: wiecie może, czemu blogger nie wyśrodkowuje porządnie zdjęć? Spójrzcie na różnicę w szerokości  marginesu między pierwszym a drugim i następnymi zdjęciami. Są bardziej odsunięte na lewo. Denerwuje mnie to:P