sobota, 22 grudnia 2012

Radujsja! Oj radujsja, zemłe, Syn Bożyj narodywsja!

W tym roku na produkcję kartek bożonarodzeniowych otworzyłam i zamknęłam w jednym dniu. Powstała seria ze stempelkiem z Maryją z Dzieciątkiem. Wszystkie aureole pomalowałam złotą farbą akrylową wyobrażając sobie, że jestem benedyktyńskim mnichem;) Obrazki podkleiłam tekturką, dodałam perełki w płynie i voila:
Jeden jedyny obrazek pomalowałam kredkami akwarelowymi:

Tytuł posta to fragment tekstu ukraińskiej kolędy, kolędy radosnej, z przytupem i energią.
Szukałam najlepszego wykonania i na co trafiłam? Na nasz polski, a właściwie polsko-ukraiński zespół Enej:) Niech to będzie świąteczny prezent od biurkowej:
Enej, "Dobry weczir Tobi"

Wszystkim Wam życzę Świąt pełnych radości z narodzenia Boga, dobrych i ciepłych spotkań rodzinnych i przyjacielskich, odpoczynku i samego dobra:)
biurkowa:)

czwartek, 20 grudnia 2012

Zamiast karpia?

W CA świąteczne wyzwanie pocztówkowe.
Chyba wszystkie moje kartki świąteczne miały dotąd formę karnetów.
Pocztówka to jednak inny klimat:)
W każdym razie postanowiłam nie robić typowej kartki na święta, tylko zanurzyć się na chwilę w opary absurdu.
Nie wysłałabym jej nikomu, no chyba że z życzeniami, by święta nie ograniczyły się jedynie do karpia.
PS Tak, wiem, że to nie karp.
PPS Tak, wiem, że to nie śledź.
PPPS Tak, wiem, że to pstrąg;)

wtorek, 18 grudnia 2012

Tralala, na Święta wszystko gra

W przedostatnim poście wkleiłam zimowo-świąteczną piosenkę i był to mały przedsmak tego, co zaserwuję Wam dziś:) Otóż zapraszam do przeglądu Zimowych i Świątecznych Hitów Biurkowej:) Pochwalę się moją fonoteką. Wszystkie płyty, które prezentuję, sprawdziłam na własnym uchu i szczerze polecam, są świetne chociażby na świąteczny prezent. I od razu uwaga, nie polecam kupowania w ciemno płyt z kosza w supermarkecie, jakość i wykonanie pozostawiają zwykle wiele do życzenia (choć pewnie i tu można trafić na perełki, ale wiecie, zwykle jest tak: każdy utwór ma inną głośność, przerwy długości kilkunastu sekund i te pe). Spora część zbioru to dodatki do gazet, ale moje doświadczenie pokazuje, że jeśli gazeta trzyma poziom, i płyty da się słuchać bez bólu zębów. Tytuły z gazet w sporej części można znaleźć w normalnych wydaniach (tylko drożej:P)

Gotowi? To siup, zaczynamy!

Adwent

Jako że mamy jeszcze adwent, zacznę od zaproszenia Was do wysłuchania Koncertu hymnów i pieśni adwentowych przy akompaniamencie tradycyjnych instrumentów w wykonaniu Ani Brody na "Muzycznej Scenie Tradycji" Programu Drugiego Polskiego Radia. Tradycja pieśni adwentowych jest u nas niestety trochę zapomniana, szkoda, bo są piękne i przygotowują do Bożego Narodzenia. Lubicie folk? Ja owszem,chociaż uważam, że to słowo zbyt mocno stygmatyzuje muzykę. A tu mamy całe bogactwo emocji, te pieśni są jak spadek po dziadkach i pradziadkach - takie cenne i nasze:) Z jednej strony podróż w czasie, a z drugiej współczesność - nie zestarzały się moim zdaniem.
Koncert dostępny jest pod tym linkiem:


W swoich zbiorach mam też płytę "Otwórz się niebo" zespołu Deus Meus, dla tych, którzy nie mają czasu chodzić na roraty:) Aranżacje bardzo różnorodne, na przykład pieśń "Archanioł Boży Gabryjel" zaczyna się od wschodniej melodii, jakby człowiek znalazł się w Izraelu:)

Zima

"If on a winter's night" Stinga zaliczam do kategorii zima:) W zasadzie to tradycyjne angielskie kolędy i pastorałki. Stinga chyba nie trzeba reklamować?

Kristmasy

Tak nazywam typowe anglojęzyczne (głównie) songi, którymi bombarduje nas radio i centra handlowe przez cały grudzień. Pewnie przez to miewacie ich dosyć;) Zwłaszcza, że często straszy się nas wersjami a'la (bez obrazy) Mariah Carey, tysięczny-wokalista-nagra-na-święta-last-christmas. Tymczasem są wersje-standardy: Franka Sinatry, Binga Crosby'ego, Nat King Cole'a, Louisa Armstronga...
 Nat King Cole & Frank sinatra, "The Christmas Song"

No i w tej kategorii moje póki co niespełnione marzenie - płyta Take six. Znacie ten zespół? To sekstet, śpiewają głównie a capella (taka nasza podróbka to, znowu bez obrazy, Audiofeels). Płytę z ich Christmas carols kupiłabym bez wahania, niekoniecznie tę z obrazka. Ceny tylko niepolskie;)
Take 6, "Oh! He is Christmas"


Kolędy

Pora wreszcie na prawdziwe polskie kolędy:)
Polecam na przykład New Life'm:
A tu dwie składanki - na powiększeniu widać listę utworów i wykonawców:
Piękne, nastrojowe, jedyne w swoim rodzaju są "Moje kolędy" Preisnera:
 Zbigniew Preisner, "Całą noc padał śnieg"

Polecam też kolędy i pastorałki "Jezu, śliczny kwiecie" w wykonaniu Braci Dominikanów - żywiołowe i wykonane z przytupem:) Mój absolutny hit to "O, Józefie", ale to już musicie sami posłuchać tego basowego głosu:)
No i polecam w zasadzie w ciemno - na podstawie koncertu radiowego, o którym wyżej - "Kolędy i inne pieśni" Kapeli Brodów". Znajdę je w tym roku pod choinką:)
Przedostatni punkt listy to coś dla dzieci, a jak coś dla dzieci, to oczywiście Arka Noego:
Na sam samiutki koniec zostawiłam składankę "The Best Christmas ... Ever!". Nie kupiłabym jej pewnie, gdyby nie uśmiechnęła się do mnie kiedyś z kosza z przecenionymi płytami za... 5 zł? Krążki są cztery: z kristmasami typowymi, standardami, polskimi piosenkami zimowymi i kolędami. Takie kompendium wiedzy kolędowej:) Jeśli to ma być Wasza jedyna płyta na nadchodzące Święta, to polecam.

Tak przedstawia się moja skromna kolekcja. W perspektywie rozbudowa:) A jakie są Wasze kolędowe typy? Chętnie poznam:)

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Do ciamciania

Jeśli tylko macie w najbliższym otoczeniu Niemowlę, to pewnie słyszeliście o metkowcach. Metkowce, jak sama nazwa wskazuje, zbudowane są przede wszystkim z metek, a metki służą do ciamciania.
Metkowiec zdał test konsumencki i jest w ciągłym użyciu.
Zainspirowałam się Michelle, która zresztą stworzyła bardzo fajny kursik, jak toto uszyć:)

piątek, 14 grudnia 2012

Brrr

Hu-hu-ha, hu-hu-ha nasza zima... Niezła:)
Lubię zimę, mróz i śnieg.
(BTW, słońce i ciepło też lubię:)).
Oto trzy calówki (no nie podoba mi się nazwa calineczki!), lub jak kto woli inchies, na wyzwanie w CA pod hasłem śniegowe gwiazdki - sypnęło śniegiem. Jak zwykle u mnie, pełnią rolę magnesów na lodówce:
Miała być seria i jest seria:
I jeszcze raz wszystkie razem:
Przy okazji tworzenia calówek pierwszy raz pobawiłam się embossingiem na gorąco.
Nie mam nagrzewnicy i dlugo zastanawiałam się, czy ją kupować. Na szczęście wtedy, gdy już podjęłam decyzję, że tak, owszem, wyskakuję z kaski, nagrzewnica nie była dostępna w żadnym ze scrapowych przybytków rozpusty.
Na szczęście, bo za wiele mniejsze pieniądze (jakieś 30 zł?) nabyłam coś znacznie praktyczniejszego - opalarkę:
Kupiłam ją w jednym z marketów z żarciem i okazjonalnym szmelcem. Też nie byłam pewna, czy brać, może to podejrzanie tanio? Jednak pan, który przyglądał mi się z pewnym zaciekawieniem (kobita przy narzędziach!), polecił sprzęt ze słowami, że tylko elektronarzędzia warto kupować z wyższej półki. Także zapamiętajmy tę poradę;)
Szczerze polecam opalarki, naprawdę.
Trzeba tylko uważać na podmuch gorącego powietrza, musiałam moje inchies przytrzymywać łyżeczką, żeby nie odfrunęło:)
A oto zima i śnieg w pobliżu mojego domu:
Na deser okolicznościowa piosenka (jeśli nie lubicie zimowo-świątecznych piosenek, a już szczególnie drażnią Was polskie przeróbki zagranicznych hitów, to nie odtwarzajcie):
Mietek Szcześniak, "Kiedy zima się zaczyna", czyli przeróbka "Let it snow"

niedziela, 9 grudnia 2012

Przeprowadzka?

Lubię robić kartki na nietypowe okazje. Bo przeprowadzka to chyba dość nietypowa okazja?
Dla pewnego zacnego Małżeństwa, które po długich poszukiwaniach znalazło wymarzone lokum w jednej z krakowskich kamienic. Cudownie brzmi, prawda?:)
(Jak widać na powyższym, chciałam zrobić kartce stylizowane zdjęcie, ale trochę nie wyszło:P Poniżej więc coś lepszej jakości):
Baaardzo przyjemnie pracowało się przy tym kolażu. Ile gazet i folderów przejrzałam, żeby znaleźć odpowiednie sprzęty, wycinanie to już był pikuś;)
Moje ulubione fragmenty - łyżeczka:
Kot:
Klucz:
Gdybyście mieli ochotę na taką kartkę, parę podpowiedzi.
Najlepiej najpierw, przed przyklejeniem, ułożyć sobie wszystkie elementy na próbę. Dobrze zrobić kompozycji zdjęcie, które potem podpowiada kolejność naklejania. Trochę trzeba się nakombinować - jeśli się przyjrzycie zobaczycie, że niektóre elementy zachodzą na siebie i lepiej dobrze się zastanowić, co przykleić jako pierwsze. Żeby na przykład nie przykleić kota przed brokułami, bo potem te brokuły zasłoniłyby kotu łapy, a kocie łapy muszą być na wierzchu:)
Następny etap to przewiązanie załadunku. Robimy dziurki w kilku miejscach i przewlekamy sznurek, ale też z głową;), żeby ładnie się ułożył i nie tworzył pod spodem dzikiej plątaniny, która po przyklejeniu do bazy utworzy nieplanowany efekt 3D.
Pokażę Wam jeszcze moją luźną inspirację - zdjęcie pochodzi z jakiejś karteczkowej książki i w oryginale jest informacją o zmianie adresu:
No i oczywiście inspiracja muzyczna (w oryginale śpiewali Starsi Panowie, ale ich wykonania nie znalazłam):
Grzegorz Turnau, Przeprowadzka
:)