czwartek, 12 lipca 2012

Woreczek do prania

Czuję się niczym zdobywca nowych szczytów: najpierw sznury szydełkowo-koralikowe, potem przetwory, teraz szycie:) A myślałam, że nigdy nie zaprzyjaźnię się z maszyną...
Woreczek uszyłam po to, by mieć do czego wrzucić orzechy piorące. Można je włożyć do zwykłej skarpetki, ale w końcu każdy pretekst jest dobry, by nauczyć się czegoś nowego i potworzyć coś ładnego.
Chyba wyszło nieźle jak na pierwszy raz?
Bardzo spodobał mi się ten ozdobny ścieg:)
Materiały to recykling: bawełna w białe kwiatki wiele lat służyła jako poszewka, a biały pasek pochodzi ze starego prześcieradła. Ciekawe, czy materiały, z których teraz szyje się pościel, wytrzymają 20 lat, jak te...

wtorek, 10 lipca 2012

Frużelina, galaretki, etykietki

Robienie przetworów jest prawie tak samo przyjemne jak robienie etykietek:)
Galaretkę porzeczkową zrobiłam według tego przepisu. W garnku wylądował prawie kilogram porzeczek, w połączeniu z odrobiną wody i nieco większą odrobiną cukru powstało pięć niewielkich słoiczków:
Miłości do słoiczków w różnych kształtach i ręcznie robionych etykietek dałam już wyraz przy okazji posta o miodzie. Przez całą jesień, zimę i wiosnę zbierałam szkło, teraz przyszła pora, by je wykorzystać:)
Oprócz galaretki powstała frużelina, chodziła za mną, odkąd przeczytałam post Mamy Dzikuska. U niej jest frużelina czereśniowa, u mnie - wiśniowa, przepis na przykład tutaj. Frużelina kojarzy mi się z wakacjami nad morzem i goframi.
 Etykietki wydrukowałam na drukarce, dołożyłam stempelki, nity i sznureczki:
Tu widok warsztatu pracy:
Przepis:
I kilka zbliżeń:
Oraz gotowa galaretka (wyszła przepyszna! balans między kwaśnością a słodkością jest idealny):
Pozdrawiam:)

czwartek, 5 lipca 2012

Król Julian

Lubicie Madagaskar?
Lato, humor, kolorowe drinki z palemką, bajo bongo...
Król Julian jest glemur, to znaczy glamour:
Małpy:
I moje ulubione pingwiny. Z uśmiechem, panowie, z uśmiechem, nie wypadać z roli...
I wszyscy razem:
Tak sobie myślę, że będą z tego magnesy. Są małe, mają 5x7 cm.

A na koniec coś w wakacyjnym klimacie:
:)))

środa, 4 lipca 2012

Zielono mi

Kilka migawek ze spaceru do... sklepu. W sercu miasta.
Zauważyliście, że każdy owad jest inny? Ale wszystkie pszczołowate (na oko).
Jak dobrze, że trochę popadało!

wtorek, 3 lipca 2012

Landrynka

Oto moja pierwsza bransoletka ze sznurów koralikowych:
Wykonana dzięki lekcji z Franiem:) Franio przyszła do mnie z koralikami już nawleczonymi na kordonek, cukierkowy dobór kolorów jest więc jej zasługą. Myślałam, że nigdy nie opanuję tej techniki, bo nie jestem jakoś szczególnie zaznajomiona z szydełkiem, ale Franio we mnie uwierzyła i dostałam nawet szydełkowy zestaw startowy na dobry początek:) Jednak zupełnie inaczej uczy się nowej techniki na żywo niż z tutoriali...
A tu można pooglądać sobie krzywizny (spróbuję moje dzieło wymoczyć, może się wyrównają?):
Franio prowadzi biżuteryjne kursy w ramach Ruchomej Pracowni, szczerze polecam jej warsztaty, pani nie krzyczy i wszystko cierpliwie tłumaczy:)
A na koniec zdradzę mały sekret - moje pierwsze rękodzielnicze kroki na poważnie, pierwsze pieniądze przepuszczone w artystycznych sklepach, to były właśnie klimaty biżuteryjne. No cóż, nie wyszłam w tej dziedzinie ponad podstawy, czyli kolczyki typu "szaszłyki" z delikatnymi modyfikacjami, więc pewnie nie ma czym się chwalić...