sobota, 26 maja 2012

Mamie

Jeśli ktoś kiedyś zastanawiał, skąd wzięła się moja miłość do ptaków, już wie - wyssałam ją z mlekiem matki.
Do pobejcowania sklejkowego ptaka użyłam tej samej bejcy, co do piórnika. Na to papier przyklejony za pomocą magica i lakier bezbarwny.
Stemple początkowo wyszły dość blado i mało odznaczały się na tle papieru w kratkę, ale właśnie lakier je ożywił. Szczególnie przysłużył się żółtym kwiatkom, które wcześniej były prawie niezauważalne.
No i ptaszek w bardziej naturalnej scenerii:)

wtorek, 22 maja 2012

Retro z jajem i koronką

To, że klimat retro lubię, już pisałam, ale nie zawsze odpowiada mi jego poważne wydanie. Czasem trzeba trochę jaj, zwłaszcza, gdy adresatami są Państwo Młodzi obdarzeni poczuciem humoru:) Chwila zabawy gimpem i gotowe.
Kartka, jak widać, sztalugowa. Fotografia ma wymiary 10x15 cm, więc baza musiała być duża - ma format 17x17 cm. Tak dużych kopert nie mam, wykorzystałam więc papier z kolekcji „W tiulu i w koronkach” i maszynę do szycia:)
Kartkę zgłaszam na koronkowe wyzwanie w Galerii RAE. Wytyczne są takie, że koronki nie mogą być kremowe i białe, są więc nastemplowane brązowe i w odcieniu vintage photo (czyli właściwie też brązowym:)). Myślę, że dodatkowa obecność białej, papierowej koronki pracy nie dyskwalifikuje;)
Guziczki...
Koronki...
Napisy...
I kieszonka na wkładkę, podklejona taśmą 3D:

piątek, 18 maja 2012

Zielony piórnik

Zawsze podobały mi się drewniane, rozsuwane piórniki. Urodziłam się jednak kilka dekad za późno, by nosić taki do szkoły, podobnie jak nie dane mi było siedzieć przy pulpicie z wgłębieniem na kałamarz;)
W końcu piórnik kupiłam. Pomysłów miałam mnóstwo - od zostawienia drewna w stanie surowym, przez oklejenie go papierem (na przykład w grochy; kolory byłyby wtedy soczyste i wyraźne, czerwienie, zielenie i żółcie jak z elementarza), do namalowania od szablonu nadgryzionego zębem czasu ołówka albo myszki. Jednak najczęściej wracał do mnie ten piórnik w wydaniu zielonym. Złamanej, spranej zieleni.
Niestety, nie miałam bejcy w tym kolorze. Kupić - nic prostszego, wydawało by się. Zwiedziłam jednak mnóstwo sklepów, bejca w kolorze zielonym nieosiągalna, chyba że chce się kupić przeterminowaną (naprawdę! w jednym ze sklepów stała sobie bejca z wyraźnym napisem: "ważność dwa lata od daty produkcji" i ze stemplem "data produkcji: lipiec 2007", a może nawet był to maj). W końcu bejcą poratowała mnie Franio:*
Piórnik jest spory, ma wymiary 25 x 15 x 5,5 cm. Nie służy mi do trzymania ołówków (pozują tylko do zdjęcia), tylko całego majdanu noży(cz)kowo-pędzlowo-podręcznego, który kiedyś pewnie pokażę.
Jeszcze słówko o bejcy. Mogłam bez trudu kupić lakierobejcę, ale wtedy nie byłoby tak ładnie widać słojów drewna:
Bejca wodna daje dużą możliwość stopniowania odcienia; po lewej dwie warstwy, po prawej jedna:
Gdyby ktoś był zainteresowany - bejca marki Syntylior. W sumie nie wiemy z Franiem, czy też nie była już przeterminowana, stempla z datą produkcji brak. Ale jest ekologiczna, nieśmierdząca i za darmo;)
Odcień - gujawa.

wtorek, 8 maja 2012

Garderoba w rozmiarze XS

Wieszaczek miał być w różyczki à la wiktoriańska tapeta - niestety, nie miałam takiego papieru. Poważnie zastanawiałam się nad zamówieniem, dla którego pretekstem miała być ta jedna kartka, ale postanowiłam jeszcze raz przejrzeć zasoby i znalazłam arkusz kolekcji Cudowne Lata. No i już nie chciałam innego:)
Metoda to jak zwykle w moim przypadku "decoupage dla opornych". Najpierw pomalowałam wieszak białą farbą akrylową, potem za pomocą magica przykleiłam potuszowany na brzegach papier, na koniec położyłam trzy warstwy lakieru i dołożyłam kilka dodatków.
Z tym tuszowaniem to ciekawa sprawa - magic niestety rozpuścił tusz i papier w kilku miejscach zyskał niezamierzone cieniowanie. Lakier natomiast nie ruszył tuszu. Hm?
I jeszcze wieszak z "zawartością":