piątek, 13 kwietnia 2012

Łupy-skorupy

Dziś post nie do końca scrapowy, ale jednak po części artystyczny:) Zamierzam pochwalić się dwiema skorupami, które upolowałam w lumpeksie i niosłam do domu dumna jak... archeolog, który odkopał znalezisko?;)
Dzbanek i osłonka na doniczkę (przynajmniej tak je sklasyfikowałam) pochodzą ze Szwecji. Już pisałam, że bardzo lubię skandynawskie wzornictwo, co niniejszym potwierdzam:)
Naczynia wymagały pewnego odświeżenia, co przedstawiają zdjęcia before and after:
Jak widać, szwedzka cena to 50 i 25 Kr. Czyli, według dzisiejszego kursu, jakieś 23 i 11,5 zł. Nie dałam tyle, ale o tym zaraz:) Myślę, że w Szwecji naczynia leżały w jakimś charytatywnym sklepiku i, nie doczekawszy się kupca, przybyły do nas.
Na zbliżeniach widać zarysowania i zabrudzenia. Okazało się, że wystarczyła gorąca woda i szorstka strona gąbki do naczyń z płynem.
Największa katastrofa czekała jednak na dnie. I nie, nie powstała w trakcie długiego użytkowania czy transportu. Barbarzyństwo ceramice ktoś zaserwował już w naszym kraju. Zobaczcie:
Myślałam, że na kogoś nakrzyczę, kiedy to odkryłam. Czarny marker na nieszkliwionej powierzchni? (Naczynia poszkliwione są tylko w środku). Przecież wystarczyła metka z ceną, tak jak zrobili to nasi północni sąsiedzi. Jednakowoż na osłodę pozostawała cena, tego dnia niższa jeszcze o połowę.
Na szczęście odrobina zmywacza do paznokci uratowała sytuację, został tylko cień ceny.
Próbowałam dowiedzieć się czegoś o firmie Gabriel-Sweden (co przy zerowej znajomości szwedzkiego łatwe nie jest;)) i na pewnej stronie znalazłam podobne naczynia pod nazwą Gabriel-Verke. Firma powstała w 1923 roku, te naczynia mogą pochodzić z lat 60.–70.

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Drzewo Krzyża i długi post wielkanocny:)

Tę kartkę chciałam pokazać w Wielki Piątek, ale w sumie tak się stało, że to rzeczywiście był dzień milczenia i postu internetowego. Teraz jesteśmy już w radosnym czasie oktawy wielkanocnej, ale kartkę i tak pokazuję - w końcu drzewo krzyża wyraża raczej życie i zmartwychwastanie niż śmierć:)
Dlaczego jaskółki? Odpowiedź tutaj.
Do kartki mam szczególnie emocjonalny stosunek po pierwsze dlatego, że bardzo lubię metaforę Drzewa Krzyża, a po drugie dlatego, że przy jej tworzeniu po raz pierwszy od dawna sięgnęłam po farby nie po to, by zamalować nimi płaską powierzchnię.
Zgłaszam ją na to wyzwanie w UHK
A krzyż powstawał tak:
Najpierw naszkicowałam rysunek na grubym (250 g/m2) papierze cansona do szkiców, akwareli itp. Wybór papieru okazał się kluczowy - o ile krzyż wyszedł szybko taki, jak chciałam, o tyle wersji jaskółek było chyba ze 20, a papier dzielnie to zniósł;)

Malowałam rozwodnionymi farbami akrylowymi...
...i zieloną temperą:
Zielona tempera pojawiła się, ponieważ akrylowa zaschła na kość. Kiedyś zastanawiałam się, czy akryle mają jakąś określoną żywotność. Tak, mają:) I nie wiem, czemu akurat zielona (i żółta) wyglądają tak:
Próbowałam jeszcze ratować sytuację, mieszając pomarańczową (z braku żółtej) i niebieską akrylówkę, ale wyszło buro i skończyło się na temperze.
A na dowód tego, że kiedyś malowałam duuużo (aż samej trudno mi dziś uwierzyć), widok na pudełko z farbkami, które pamięta czasy LO, i które mnie uraatowało:

I wreszcie: wszystkim drogim Czytaczom składam życzenia wielkanocne 
życia pełnią Życia:)

Koszyczek wielkanocny z chorągiewką z poprzedniego posta
Baba, na której lukier pierwszy raz wyszedł mi tak, jak chciałam
I jaja w łupinach cebuli, jeszcze przed ugotowaniem

czwartek, 5 kwietnia 2012

Wielkanocna chorągiewka - tutorial

Chrystus Zmartwychwstały często przedstawiany jest z chorągiewką na znak zwycięstwa nad śmiercią. Chorągiewka zdobi też wielkanocne baranki, które wkłada się do koszyczków ze święconką. Bardzo prosto wykonać taką symboliczną ozdobę własnoręcznie, a potem wbić ją w drożdżową babę, maślanego barana czy po prostu sam koszyk:) Na pewno będzie gustowniejsza niż plastikowa.
Z braku, póki co, drożdżowej baby, chorągiewkę prezentuje baranek z filcu:)

Do wykonania potrzebujemy niewiele:
  • dwa patyczki do szaszłyków,
  • czerwony papier,
  • klej magic,
  • farbki akrylowe - białą i brązową (opcjonalnie),
  • ewentualnie tusz w kolorze papieru,
  • kawałek papieru ściernego,
  • standardowo przy pracy z papierem: nożyk, nożyczki, linijka, ołówek.
Od jednego z patyczków odcinamy 6-centymetrowy kawałek - będzie stanowił krótsze ramię krzyża.
Jeśli jesteśmy perfekcjonistami i denerwują nas nierówne brzegi, leciutko zeszlifowujemy je papierem ściernym i cieszymy się różnicą:)
Patyczki malujemy farbą krylową na brązowo - może być inny kolor, np. złoty, można też oszczędzić sobie pracy i zostawić naturalny odcień.
Odkładamy do wyschnięcia.
W tym czasie wycinamy prostokąt z papieru - mój kawałek miał ostatecznie ok. 5 x 13 cm.
Składamy go na pół i tuszujemy brzegi (nieperfekcjoniści mogą pominąć ten krok, ale różnica jak zwykle tkwi w szczególe;))
Smarujemy jedną stronę wnętrza klejem (jeśli papier jest cienki, np. kserograficzny, lepszy będzie zwykły klej w sztyfcie, nie pofałduje kartki), umieszczamy krótki patyczek, sklejamy.
 Czekamy chwilę aż całość wyschnie i rysujemy trójkąt, który za chwilę wytniemy.
Teraz nadeszła kolej na namalowanie krzyża. Oczywiście można go wcześniej naszkicować, ale ja poszłam na żywioł:) Krzyż można też wyciąć z papieru i przykleić.
Po wyschnięciu farby odwracamy chorągiewkę i smarujemy tył magicem (jeśli chcemy zaoszczędzić na czasie, możemy użyć kleju na gorąco, z pistoletu). Warstwa powinna być dość gruba, żeby dobrze połączyć elementy, poza tym patyczki do szaszłyków rzadko są idealnie proste:)
Chwilę odczekujemy - jeśli klej nieco przyschnie, nie będzie tak się rozlewał i łatwiej chwyci - i przykładamy patyczek do tyłu chorągiewki.
Nie przejmujemy się wyciekiem kleju, bo już niedługo będzie wyglądał tak:
A nasza chorągiewka tak:
Życzę miłego tworzenia:) Myślę, że poradzi z tym sobie nawet maluch, a sama praca trwa krótko i nie będzie ciężko wygospodarować 20 minut na przygotowanie chorągiewki, na przykład między zdobieniem jednej pisanki a drugiej:)

Przyznam, że chwilę zastanawiałam się, czy zgłaszać tak prostą pracę na wyzwanie wielkanocne w  UHK... Ale co mi tam, może więcej osób dowie się o kursiku:)

Źródło pomysłu: chorągiewka z parafialnego kiermaszu (oryginalna niepomalowana i ze wstążki). Mogłam taką dostać, ale co, nie zrobię sama? I przy okazji pokażę Wam:)

Pozdrawiam:)

środa, 4 kwietnia 2012

Tekturowe jaja biurkowej

W klimacie wielkanocno-wiosennym:) Jaja będą prezentami od zająca.
Zgłaszam je na to wielkanocne wyzwanie w UHK Gallery.
A teraz pojedynczo:
Jajo z ptakami, piórami i różyczkami, szczegóły lepiej widać tutaj:
Brzegi jaja dość mocno postarzyłam papierem ściernym, dodałam obramowanie z perełek w płynie i uznałam, że tyle ozdób to jak na mnie wystarczająco dużo;)
A to jedyne zdjęcie, na którym przynajmniej częściowo udało mi się oddać efekt, jaki dała perłowa farba, którą pomalowałam scrapińcowe ptaszki (w powiększeniu widać lepiej):
Drugie jajo też uskrzydlone - tym razem motylami:
Nawiązaniem do jaja ptasiego jest obramowanie z perełek w płynie. Motyle pokolorowałam kredkami akwarelowymi i pokryłam glossy accents:
 I kokardka, postarzona lekko tuszem:
Na koniec - oba jaja zwisające razem, jedno na wstążeczce, a drugie na łańcuszku:
Ślę uśmiechy:)

wtorek, 3 kwietnia 2012

Bizancjum

Tak jakoś kojarzy mi się ta kartka.
Bardzo trudno było ją sfotografować, w końcu udało mi się osiągnąć tyle:
Przez to, że otwiera się jak szafa, przywodzi mi też na myśl cerkiew i jej dość tajemnicze dla nas, mieszkańców Zachodu, zakamarki:
I napis na opasce, która przytrzymuje całość:
Przy okazji mam pytanie do koleżanek skraperek (kolegów skraperów też): czy znacie jakiś dobry metaliczny - srebrny, złoty - tusz? Te, których używałam, natychmiast się osypywały z drobinek i ogólnie były jakieś blade. W co warto zainwestować?
Stempel wyżej tylko dlatego jest przyzwoicie złoty, że poprawiłam go żelopisem.