sobota, 31 marca 2012

Ikony

Bardzo lubię wykorzystywać do kartek świątecznych obrazki z ikonami i robię to od dawna.
Z jednej strony praca nad takimi kartkami jest łatwa - ikony są tak piękne i wymowne, że same podpowiadają, jak je wyeksponować, nie trzeba tu wielu ozdób. Z drugiej strony te same cechy - piękność i wymowność - przesądzają o trudności pracy z ikonami, nie wolno ich zasłonić i przytłoczyć.
Czerwony to dość nietypowy kolor dla kartek wielkanocnych. W liturgii i symbolice chrześcijańskiej ma jednak jak najbardziej świąteczne znaczenie - może oznaczać zarówno męczeństwo, jak i królewską godność Chrystusa. Jezus - Dobry Pasterz:
A tu owieczka pokryta crackle accents:)
Dla odmiany coś w pastelowych i bardziej wiosennych barwach:) Chusta świętej Weroniki:
Tu lepiej widać gazę zafarbowaną lekko tuszem i to, że napis podklejony jest kosteczkami 3D:
Na koniec - cytat:
"Świat ikony jest światem paradoksu. (...) Paradoksem w ikonie jest związek widzialnego z niewidzialnym, materii i ducha, obrazu i słowa, bogactwa i ubóstwa. Jak nie wszystko, co się świeci, jest złotem, tak też i nie każda ikona zasługuje na to miano - a zarazem jest nią o wiele więcej artystycznych dzieł, niż się zazwyczaj uważa".
Oblicza ikony, Maciej Bielawski

piątek, 30 marca 2012

Ps 23...

...czyli Pan jest moim pasterzem:)
Druga część kartek wielkanocnych z motywem Le bon Pasteur (tym razem jeden z obrazków ma podpis po francusku).
Chciałam dopasować się do stylistyki obrazków, dlatego kolory blade i dość monochromatyczne:) Jak retro, to retro, coś, co przeleżało 50 lat na strychu nie może być jaskrawe, prawda?;)
Tu ćwieki przywodzą mi na myśl gwoździe:
Zbliżenie na materiał, przeszycia i piękną bazę, która wygląda, jakby pozatapiane w niej były niteczki (żal by mi było zakrywać ją papierem scrapowym):
I ostatnia karteczka - koronkowa:
Focus na wypukłości i szczegóły:
Pozdrawiam i dobrego dnia!

środa, 28 marca 2012

Staruszkowie i młodziankowie

Ci staruszkowie mają już ładnych parę lat:
Materiały to ikeowskie ramki, farby akrylowe z rossmanna, bezbarwny lakier.
Młodziankowie dołączyli do staruszków jakieś trzy miesiące temu:
Materiały to także ikeowskie ramki, papier scrapowy i lakier.
Ramki z fotograficzną zawartością wiszą w przedpokoju, gdzie tworzą Hall of Fames naszych przyjaciół.
Na koniec chciałam jeszcze pochwalić się prezentami od frania:
Ta włochata to mój faworyt:

poniedziałek, 26 marca 2012

Dobry Pasterz...

...albo, jeśli ktoś woli łacinę, Pastor Bonus, bo tak głosi jeden z podpisów pod obrazkiem. Oczywiście są to kartki wielkanocne (tylko na wszelki wypadek to wyjaśniam;)). Obrazki znalezione w sieci; podejrzewam, że wiekowe.
Mam tylko jeden stempel z wielkanocnym napisem (na szczęście można odbić samo "Alleluja" , więc prawie, jakbym miała dwa). Tu w ogóle zrezygnowałam z tekstu, sama kartka wydaje mi się wystarczająco symboliczna. Bo i owca wyciągana z cierni, i kropelki pearl markera przypominające krew, i róże...
Bazę kartki stworzyłam własnoręcznie: postemplowałam, podmalowałam kredkami akrylowymi i w kilku miejscach pokryłam crackle accents:
Obrazek podkleiłam na tekturce, brzegi pociągnęłam czerwonym tuszem:
I jeszcze dwie kartki w delikatnym różu.
Tutaj wstążeczka przeszyta na maszynie, czego prawie nie widać - zbyt jasna nitka:)
A tu obrazek podklejony gazą:
Ta gaza z kolei kojarzy mi się z welonem, w jaki ubiera się monstrancję w Wielki Czwartek.

sobota, 24 marca 2012

Oto są baranki młode

Dwa stemple i, jak mi się wydaje, trzy mimo wszystko dość różne kartki wielkanocne:
Pozdrowienia:)

czwartek, 22 marca 2012

Jedna jaskółka wiosny nie czyni?

Podobno:)
Jaskółek jeszcze w tym roku nie widziałam, może ten post potraktują jako oficjalne zaproszenie;) O ile ostatni post żegnał zimę, ten wita wiosnę.
Jaskółkę pokryłam glossy accents, szklistość udała się wzorowo:
Rozetka też ma kropelki z glossy, które mają udawać rosę:
A teraz jaskółcza ciekawostka.
"Kochano jaskółki we Francji. I to za co! Wedle tamtejszej tradycji miały krążyć nad ukrzyżowanym na Golgocie Chrystusem. Mało tego, jaskółki same się kalecząc, wyciągały umęczonemu Chrystusowi ciernie z głowy, przynosząc Mu ulgę w cierpieniu. Cieszą się za to dużym poważaniem u wszystkich chrześcijan".
"Skąd wzięła się jej nazwa? Pewnie od prastarego jaskati (krzyczeć)".
Wiedzieliście? Ja nie. Cytat pochodzi z bardzo ciekawej książki Michała Kruszony "Kulturalny atlas ptaków":
Spójrzcie na spis treści - układa się w klucz ptaków:
Wiosenne pozdrowienia:)

piątek, 16 marca 2012

A ja mam taki gust wypaczony, że lubię wrony

Wrony chodziły za mną całą zimę. Zima się kończy (co bardzo mnie cieszy), więc na jej pożegnanie obrazek z ptaszyskami:
Wrony to ptaki bezpretensjonalne i swojskie, lubię je za ich zwyczajność. Postanowiłam uwiecznić je na tle równie bezpretensjonalnego i swojskiego kubła na śmieci. Crackle accents sąsiaduje z brokatem - tak właśnie ma być, kontrastowo. Samo życie;)
Inspiracje są dwie: piosenka Wojciecha Młynarskiego - Lubię wrony (polecam wykonanie Gaby Kulki) i ostatnia strofa wiersza Gałczyńskiego "Rozmwa liryczna":

- Powiedz mi, jak mnie kochasz.
- Powiem.
- Więc?
- Kocham Cię w słońcu. I przy blasku świec.
(...)
- A gdy zima posrebrzy ramy okien?
- Zimą kocham Cię jak wesoły ogień.
Blisko przy Twoim sercu. Koło niego.
A za oknami śnieg. Wrony na śniegu.

środa, 14 marca 2012

Przepisnik - przepysznik

Wracam po przerwie z przepiśnikiem-przepysznikiem. Miał być na to wyzwanie w UHK Gallery, ale zanim się zorientowałam, opublikowano już jego wyniki:D Bywa. Zyskałam za to wspaniałą nazwę - przepysznik brzmi... przepysznie. Udało mi się dopieścić go tak, jak chciałam, powstawał powoli... Tydzień? Raczej się nie spieszę, gdy nie muszę - samo wykonanie zwykle nie zajmuje tak dużo czasu, ale faza koncepcyjna trwa u mnie długo.
Przepiśnik jest dla wyjątkowej osoby, która o gotowaniu wie wszystko albo prawie wszystko. Gotuje bez książek, z fantazją i na wyczucie, ale jakieś inspiracje jednak zbiera, więc mam nadzieję, że mimo wszystko kuchenny albumik się przyda:)
 
W środku postarałam się zmieścić jak najwięcej przydasi - na przykład przelicznik miar, najlepszy, jaki znalazłam, sama z niego korzystam (zalaminowany wisi na lodówce):
Przekładki zrobione są z kopert - można włożyć do nich powycinane lub pozapisywane na skrawkach papieru receptury, które do tej pory walały się po szufladach:
Zakładki indeksujące zabezpieczyłam folią - dość często się je maca i w przeciwnym razie szybko wyglądałyby jak zużyta serwetka;) Swoją drogą, miałam kłopot z wydzieleniem sensownej liczby działów kucharskich, niestety nie ma tu skończonej klasyfikacji i trzeba się zadowolić typologią;) Podział na cztery części - zupy, dania główne, dodatki i sałatki, wypieki i słodkości - to chyba rozsądny kompromis...
A tu kolejne przydasie - wyżej wykaz szkodliwych dodatków do żywności (mam zawsze na zakupach), a niżej - zalecane zakresy temperatur i czasu pieczenia (instrukcje od piekarników zawsze są schowane zbyt głęboko).
Jasny pasek na zdjęciu poniżej to kawałek tekturki, żeby wzmocnić miejsce dziurkowania:
 
Trzecia strona okładki - z kieszonką na tag, z tyłu przepis na przepsznikowate i przełatwe ciasto o wdzięcznej nazwie wiewióreczka.
I jeszcze zadek:
Na koniec - kilka szczegółów.
Napisy pokryłam glossy accents - poza wymiarem estetycznym ma to wymiar praktyczny, dzięki temu wydruk atramentowy nie rozmaże się przy kontakcie z wilgocią:
Zbliżenie na moje ulubione okucia - narożników w przystępnej cenie szukałam długo, ale się udało. Do mnie przywędrowały przez internet, ale od pewnego pana z zakładu introligatorskiego dowiedziałam się, że trzeba pytać w sklepach, w których zaopatrują się szewce i kaletnicy.
Nity też z taniego źródła - sklep budowlany, marka Top Tool, cena poniżej 5 zł za 100 sztuk;)
I finalne zbliżenie na tag:
Kuchenne okrągłe stemple - dla kucharki i dla szefa kuchni - prawie własnoręczne (bo obrazek czapki kucharza i fartuszka znalazłam w sieci).
I jeszcze mała pochwała kółek do albumów i ich przewagi nad bindownicą. Uznałam, że przy tego typu albumie (album kucharski - to brzmi dumnie!) kółka są praktyczniejsze. Wydruk z przepisem albo wycinek z gazety można przedziurkować i po prostu dołożyć między kartki. Łatwiej zmieniać lokalizację przepisów. I tak dalej. Tak, nie mam binodwnicy;)
Dziękuję za uwagę i zapraszam ponownie:)