piątek, 14 grudnia 2012

Brrr

Hu-hu-ha, hu-hu-ha nasza zima... Niezła:)
Lubię zimę, mróz i śnieg.
(BTW, słońce i ciepło też lubię:)).
Oto trzy calówki (no nie podoba mi się nazwa calineczki!), lub jak kto woli inchies, na wyzwanie w CA pod hasłem śniegowe gwiazdki - sypnęło śniegiem. Jak zwykle u mnie, pełnią rolę magnesów na lodówce:
Miała być seria i jest seria:
I jeszcze raz wszystkie razem:
Przy okazji tworzenia calówek pierwszy raz pobawiłam się embossingiem na gorąco.
Nie mam nagrzewnicy i dlugo zastanawiałam się, czy ją kupować. Na szczęście wtedy, gdy już podjęłam decyzję, że tak, owszem, wyskakuję z kaski, nagrzewnica nie była dostępna w żadnym ze scrapowych przybytków rozpusty.
Na szczęście, bo za wiele mniejsze pieniądze (jakieś 30 zł?) nabyłam coś znacznie praktyczniejszego - opalarkę:
Kupiłam ją w jednym z marketów z żarciem i okazjonalnym szmelcem. Też nie byłam pewna, czy brać, może to podejrzanie tanio? Jednak pan, który przyglądał mi się z pewnym zaciekawieniem (kobita przy narzędziach!), polecił sprzęt ze słowami, że tylko elektronarzędzia warto kupować z wyższej półki. Także zapamiętajmy tę poradę;)
Szczerze polecam opalarki, naprawdę.
Trzeba tylko uważać na podmuch gorącego powietrza, musiałam moje inchies przytrzymywać łyżeczką, żeby nie odfrunęło:)
A oto zima i śnieg w pobliżu mojego domu:
Na deser okolicznościowa piosenka (jeśli nie lubicie zimowo-świątecznych piosenek, a już szczególnie drażnią Was polskie przeróbki zagranicznych hitów, to nie odtwarzajcie):
Mietek Szcześniak, "Kiedy zima się zaczyna", czyli przeróbka "Let it snow"

1 komentarz:

  1. Śnieżynki rajcują mnie od dzieciństwa!:)
    Każda inna i jakże ulotna... Lubię patrzeć także na te bardziej trwałe (jak powyżej), bo można analizować i podziwiać misterność kształtów*****
    Zwłaszcza gdy "zima zła", taka ozdoba osładza rzeczywistość:)
    marysia

    OdpowiedzUsuń