środa, 10 października 2012

Dyniowy

Mój ulubiony kolor (przynajmniej dziś;)) to dyniowy. Kojarzy mi się bardzo jesiennie.
Wczoraj odwiedziła mnie Franio - nad talerzem zupy kalafiorowej od mamy zwierzałam się jej, że dawno nic nie ugotowałam, a pod parapetem leżała dynia.
I jakoś tak niespodziewanie udało mi się zmobilizować...

Zobaczcie - czy środek dyni nie przypomina Wam jamochłona?
A zewnętrze - ropuszej skóry?
Dyniowy kolor w mojej kuchni ma nie tylko dynia - jest tez magnesik kupiony rok temu... na festiwalu dyni właśnie:)
Może macie apetyt na dyniową zupę-krem?
W takim razie dzielę się przepisem (oczywiście przeczytałam kilkanaście i skompilowałam w jeden, najprostszy - odpadły na przykład te, w których dynię trzeba wcześniej upiec - to nie dla kuchennych leniwców).

1 kg dyni, 4 większe ziemniory, 1 cebulę kroimy w kostkę. W garnku na rozgrzanej oliwie najpierw przez 15 minut dusimy ziemniaki z cebulą (trzeba uważać, żeby się nie przysmażyły i podlewać w razie czego odrobinką wody), po czym dodajemy dynię i dusimy kolejne 10 minut. Zalewamy litrem bulionu (przyznaję się ze wstydem - dałam z kostki) i gotujemy do miękkości - u mnie jakoś 20 minut. Zdejmujemy z ognia i rozdrabniamy blenderem. Ponieważ wolę ostre smaki, oprócz soli i pieprzu doprawiłam zupę łyżeczką curry i chili - dałam dosłownie szczyptę i to zadziwiające, jak taka ilość zaostrzyła smak gara zupy :0 Z przepisu wyszło mi ok. 2,5 litra kremu.

A teraz coś dla kuchennych laików, którzy nie wiedzą, jak i ja nie wiedziałam, ile dyni kupić. Otóż ja kupiłam chyba najmniejszą dostępną, która ważyła 2,5 kg. Po obraniu (trwało to straaasznie dłuuugo... jak szybko obrać dynię?!), usunięciu ogonka i skórki, zostały mi prawie 2 kg. Pokrojoną w kosteczkę dynię podzieliłam na pół i ten zbędny kilogram zamroziłam:)

Na koniec - wszystkim z Wrocławia i z okolic polecam Dolnośląski Festiwal Dyni w tę niedzielę (14.10) - byłam w zeszłym roku i nie żałuję. Ogród Botaniczny o tej porze roku piękny, niesamowity i inny. Dynie fantastyczne. Poza tym można się obkupić w miody prosto z pasieki i inne ekologiczne specjały. Wzięłam sobie plakat, żeby Wam pokazać, mam nadzieję, że tak można:P
I na koniec migawki z zeszłego roku:
Pozdrawiam dyniowo i jesiennie, smacznego życząc!

7 komentarzy:

  1. Do tej pory dynia wydawała mi się nieciekawą bryłą (za wyjątkiem ozdobnych miniaturek), ale przedstawiłaś ją tak pięknie, że poczułam się zachęcona do poznawania jej walorów estetycznych i kulinarnych!:D
    Jamochłon i ropusza skóra - po prostu fantastycznie!;)
    I te odcienie!
    Wypróbuję przepis z małą modyfikacją, czosnek zamiast curry i chili. Czy do tego kremu coś się pogryza, np grzanki?
    marysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My jedliśmy z kromkami pieczywa podpieczonymi w opiekaczu:) Można też dodać żółty ser, no i czosnek też pasuje:)

      Usuń
  2. Wow!!! :D te zdjęcia z festiwalu naprawdę kuszą... dynia piżmowa! ^ ^ ...ale ja z kolei jestem leniwcem jeśli chodzi o pogodę ;/ jeśli będzie zimno tak jak dzisiaj to nie wiem czy się wybiorę :P
    Ja swoją dynię piekłam ;P ale podejrzewam, że nie wpłynęło to jakoś bardzo na smak zupy. I ja też dodałam malutko (jak mi się zdawało) chili, a potem dodawałam i dodawałam purée, i jogurtu, żeby trochę ją załagodzić :P zdradliwa ta dynia ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chili kpi drwi i gardzi!
    Apetyczna dynia, z grzankami czosnkowymi bym wciągnęła taką zupkę. Ale kalafiorowa też była pyszna.
    A ja dzisiaj gotowałam brokuła i wypłynął z niego wielki tłusty biały robal :O do teraz jestem w szoku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fuj. Zjadłaś brokułka?:P

      Usuń
    2. :D haha zjadłam następnego dnia jak już mi trochę obrzydzenie minęło. Wmawiam sobie, że robak świadczy tylko o wysokiej jakości brokuła :D

      Usuń