wtorek, 3 lipca 2012

Landrynka

Oto moja pierwsza bransoletka ze sznurów koralikowych:
Wykonana dzięki lekcji z Franiem:) Franio przyszła do mnie z koralikami już nawleczonymi na kordonek, cukierkowy dobór kolorów jest więc jej zasługą. Myślałam, że nigdy nie opanuję tej techniki, bo nie jestem jakoś szczególnie zaznajomiona z szydełkiem, ale Franio we mnie uwierzyła i dostałam nawet szydełkowy zestaw startowy na dobry początek:) Jednak zupełnie inaczej uczy się nowej techniki na żywo niż z tutoriali...
A tu można pooglądać sobie krzywizny (spróbuję moje dzieło wymoczyć, może się wyrównają?):
Franio prowadzi biżuteryjne kursy w ramach Ruchomej Pracowni, szczerze polecam jej warsztaty, pani nie krzyczy i wszystko cierpliwie tłumaczy:)
A na koniec zdradzę mały sekret - moje pierwsze rękodzielnicze kroki na poważnie, pierwsze pieniądze przepuszczone w artystycznych sklepach, to były właśnie klimaty biżuteryjne. No cóż, nie wyszłam w tej dziedzinie ponad podstawy, czyli kolczyki typu "szaszłyki" z delikatnymi modyfikacjami, więc pewnie nie ma czym się chwalić...

3 komentarze:

  1. Ja do tej pory mam moje zielone kolczygroszki ;) Bransoletka cudna, podziwiam zręczne palce, bo ja z szydełkiem ni hu hu.

    OdpowiedzUsuń
  2. no proszę jak ślicznie - podziwiam, bo ja z szydełkiem bardzo się gryzę :)

    OdpowiedzUsuń