środa, 14 marca 2012

Przepisnik - przepysznik

Wracam po przerwie z przepiśnikiem-przepysznikiem. Miał być na to wyzwanie w UHK Gallery, ale zanim się zorientowałam, opublikowano już jego wyniki:D Bywa. Zyskałam za to wspaniałą nazwę - przepysznik brzmi... przepysznie. Udało mi się dopieścić go tak, jak chciałam, powstawał powoli... Tydzień? Raczej się nie spieszę, gdy nie muszę - samo wykonanie zwykle nie zajmuje tak dużo czasu, ale faza koncepcyjna trwa u mnie długo.
Przepiśnik jest dla wyjątkowej osoby, która o gotowaniu wie wszystko albo prawie wszystko. Gotuje bez książek, z fantazją i na wyczucie, ale jakieś inspiracje jednak zbiera, więc mam nadzieję, że mimo wszystko kuchenny albumik się przyda:)
 
W środku postarałam się zmieścić jak najwięcej przydasi - na przykład przelicznik miar, najlepszy, jaki znalazłam, sama z niego korzystam (zalaminowany wisi na lodówce):
Przekładki zrobione są z kopert - można włożyć do nich powycinane lub pozapisywane na skrawkach papieru receptury, które do tej pory walały się po szufladach:
Zakładki indeksujące zabezpieczyłam folią - dość często się je maca i w przeciwnym razie szybko wyglądałyby jak zużyta serwetka;) Swoją drogą, miałam kłopot z wydzieleniem sensownej liczby działów kucharskich, niestety nie ma tu skończonej klasyfikacji i trzeba się zadowolić typologią;) Podział na cztery części - zupy, dania główne, dodatki i sałatki, wypieki i słodkości - to chyba rozsądny kompromis...
A tu kolejne przydasie - wyżej wykaz szkodliwych dodatków do żywności (mam zawsze na zakupach), a niżej - zalecane zakresy temperatur i czasu pieczenia (instrukcje od piekarników zawsze są schowane zbyt głęboko).
Jasny pasek na zdjęciu poniżej to kawałek tekturki, żeby wzmocnić miejsce dziurkowania:
 
Trzecia strona okładki - z kieszonką na tag, z tyłu przepis na przepsznikowate i przełatwe ciasto o wdzięcznej nazwie wiewióreczka.
I jeszcze zadek:
Na koniec - kilka szczegółów.
Napisy pokryłam glossy accents - poza wymiarem estetycznym ma to wymiar praktyczny, dzięki temu wydruk atramentowy nie rozmaże się przy kontakcie z wilgocią:
Zbliżenie na moje ulubione okucia - narożników w przystępnej cenie szukałam długo, ale się udało. Do mnie przywędrowały przez internet, ale od pewnego pana z zakładu introligatorskiego dowiedziałam się, że trzeba pytać w sklepach, w których zaopatrują się szewce i kaletnicy.
Nity też z taniego źródła - sklep budowlany, marka Top Tool, cena poniżej 5 zł za 100 sztuk;)
I finalne zbliżenie na tag:
Kuchenne okrągłe stemple - dla kucharki i dla szefa kuchni - prawie własnoręczne (bo obrazek czapki kucharza i fartuszka znalazłam w sieci).
I jeszcze mała pochwała kółek do albumów i ich przewagi nad bindownicą. Uznałam, że przy tego typu albumie (album kucharski - to brzmi dumnie!) kółka są praktyczniejsze. Wydruk z przepisem albo wycinek z gazety można przedziurkować i po prostu dołożyć między kartki. Łatwiej zmieniać lokalizację przepisów. I tak dalej. Tak, nie mam binodwnicy;)
Dziękuję za uwagę i zapraszam ponownie:)

5 komentarzy:

  1. MMMMM, jaki pyszny przepysznik :) I wielkie brawa za wszystkie pomysły w nim zawarte - gdy się pokuszę o swój, to chętnie skorzystam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładny i myślę, że praktyczny. Przypomniały mi się obiadki dawno temu u Was :D zupa pieczarkowa!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest fantastyczny!!! Miło bierze się do rąk i ogląda różne szczegóły:) Do tego bardzo przydatny: Nareszcie mam gdzie schować te wszystkie karteluszki z darowanymi recepturami oraz dopisać swoje improwizacje kulinarne*** Jeszcze raz baaardzo dziekuję!!!:)
    Obdarowana Pani Domu

    OdpowiedzUsuń
  4. Cała przyjemność po mojej stronie:)

    Franiu, aż mi się łezka w oku zakręciła do tych obiadków...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniały przepiśnik! I świetne pomysły na wnętrze, koperty są super!

    OdpowiedzUsuń