czwartek, 15 grudnia 2011

Zastępy kolędników, czyli manufaktura i minitutorial, jak poradzić sobie z masówką

Zacznę od końca, czyli efektu zmasowanej produkcji kartek świątecznych:
Powstały 24 kartki w trzech kolorach, ale sześciu wersjach, bo z dwoma rodzajami napisów. Więc nie było AŻ tak powtarzalnie;)
Kartki zrobiłam oczywiście nie dla siebie, a na zamówienie. Miałam bardzo mało czasu, właściwie jeden dzień, więc projekt musiał być prosty. Ale ja na szczęście lubię prostotę. Kartek nie robiłam w domu, musiałam więc ograniczyć ilość scrapowych utensyliów. Wzięłam tylko to, co widać na zdjęciu poniżej, a użyłam jeszcze mniej.
W odstawkę poszedł brązowy tusz z latarni na rzecz distressa oraz pearl marker. Z tego ostatniego zrezygnowałam, żeby nie tracić czasu na schnięcie. Co prawda po godzinie perełki są suche "na dotyk", ale z doświadczenia wiem, że lubią jeszcze się do czegoś przylepić (np. do koperty;)) i lepiej dać im noc na utwardzenie.

1. Przygotowanie baz
Do wczoraj uważałam, że trymer do papieru to rzecz zbędna. Mam metalową linijkę i dobry nożyk, cóż więcej mi trzeba... Nie przy 12 kartkach A4, które trzeba równo przepołowić. Okazuje się, że nawet najprostszy trymer, a z takiego korzystałam, w którym listwa trochę się chwieje, daje radę:) Tak więc Mikołajuuu...
(Tego zdjęcia zbliżenia nie mogłam sobie odmówić, lubię makro).

2. Przygotowanie wkładek z życzeniami
Największa trudność to odpowiednio zmniejszyć wkładki , żeby nie wystawały zza baz. Ja w wordzie wstawiam tabelę węższą i krótszą o ok. 0,5 cm od wymiarów kartki. Linie siatki ustawiam tak, by po wydruku były jak najmniej widoczne (styl linii - przerywana, kolor - jasnoszary). Wygląda to mniej więcej tak (szczegóły widać w powiększeniu):
A oto życzenia po wydrukowaniu (wystarczyło obciąć prawy i dolny margines i przepołowić):
 
3. Przygotowanie obrazków
Bazę, na której odbiłam stempel, przygotowałam w domu (uznałam, że format 30x30 cm nie jest zbyt poręczny). Na zdjęciach niestety tego nie widać, ale to papier z kolekcji "W tiulu i w koronkach" od RAE. Stempel w ruch, i mamy chór wiktoriańskich dziewczynek razy 25:)

4. Składanie i ozdabianie
Gdy ma się wszystkie elementy przygotowane pod ręką, praca idzie naprawdę sprawnie. Baza, obrazek, potem hurtowo stempelki z życzeniami, wkładka, ozdobny sznureczek voila:)
Bardzo żałuję, że nie udało mi się zrobić kartkom ładniejszego zdjęcia, bo wyszły naprawdę dobrze. No cóż, takie światło z jarzeniówki.
To jeszcze dwa makra na koniec:
 
Dobrego dnia wszystkim zaglądającym:)

I made this Christmas cards for special order. It wasn’t very hard to crate 25 almost-the-same cards, the secret lies in good organization. I had only one day, so cards had to be simple. First I prepared base sheet of paper, then – inserts with wishes and at the last – pictures with Christmas choir. I love this stamp with singing girls, it’s so Victorian:)

3 komentarze:

  1. powinnaś otworzyć hurtownię, bo świetnie sobie radzisz z takimi zamówieniami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładna seria, piękny stempelek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O proszę, budujesz kartkową wspólnotę!:) Ty to się potrafisz zmobilizować! Ciekawe, jak wypadłby Opłatkowy Zlot Właścicieli Seryjnych Kartek;)
    marysia

    OdpowiedzUsuń