wtorek, 18 października 2011

Trójmiejski album podróżny

Zauważyłam, że na kilku blogach pojawiły się już świąteczne klimaty, ale u mnie ciągle wakacyjnie. Daaawno nic nie publikowałam – po powrocie z urlopu długo przygotowywałam album podróżny, uprawiając scrapbooking po godzinach pracy. Tak, jego wykonacie zajęło mi chyba ze dwa tygodnie :O
Pierwszy album podróżny zrobiłam dla frania. Musiał uwzględniać wszelkie możliwe modyfikacje przyszłego użytkownika, więc komponowało się go zupełnie inaczej niż ten. Swój własny album zrobiłam dopiero po powrocie z wyjazdu, miałam już zdjęcia, pamiątki i wspomnienia. Swoją drogą, nie potrafiłabym wieźć ze sobą skrapowego majdanu i wakacyjnych wieczorów spędzać na klejeniu, szkoda by mi było czasu, poza tym wrażenia muszą trochę odleżeć, żeby zyskać odpowiednią formę.
Czuję, że się rozpisuję, więc postaram się skondensować myśli w punktach;) Nadeszła wiekopomna chwila kilku wynurzeń i jednej porady: 
1. Weryzm;)
Staram się używać jak najmniej gotowych dodatków, wynika to po części z oszczędności, ale też z tego, że często takie dodatki wydają mi się od czapy:) Można więc powiedzieć, że dodatki w tym albumie są bardzo werystyczne – prawdziwe bilety komunikacji czy wstępu, mapy, pocztówki, opakowania... Nic zbędnego, wszystko łączy się z konkretnymi wydarzeniami. 
2. Taniość, czyli skąd wziąć skarpowe utensylia
Taniość ma sporo wspólnego z weryzmem:) 
Polecam odwiedzanie punktów informacji turystycznej. Mapy (choćby tylko reklamówkowe), ulotki, czasem gadżeciki – do wzięcia i przetworzenia, co widać:) Z informacji turystycznej pochodzi też notes, z którego powyrywałam kartki na journaling (wolałabym jakiś polski odpowiednik, ktoś zna?).
We wszelkich możliwych restauracjach warto rozejrzeć się za wizytówkami – prawie na pewno gdzieś leżą. W muzeach – za reklamowymi informatorami. Po wypiciu kawy warto zebrać śmieciuszki w postaci serwetki albo saszetki po cukrze. A w niektórych sklepach z pamiątkami można zdobyć bardzo ładny papier pakowy. Z takiego właśnie papieru powstały okładki albumu.
No i warto mieć oczy, uszy i serce otwarte:) Niektóre materiały można zdobyć wcale się o nie starając – książeczkę o fokach dostałam za aktywność w ZOO (jak przedszkolak;)).  
3. Kronikarstwo
Jak widać, u mnie tekst trochę dominuje nad obrazem:) Mam kronikarskie skłonności i potrzebuję dużo miejsca na zapiski, dlatego prawdziwych skrapowych stron jest w albumie mało. Sporo miejsca zajmują zupełnie nieprzetworzone ulotki z muzeów i innych punktów kulturalnych – nie ciachałam ich celowo, żeby móc do nich wrócić i stworzyć subiektywny przewodnik po mieście.
A teraz milion zdjęć:
Okładka jest skromna celowo. Zdobi ją tylko napis i crackle:)
Czy da się odczytać foczy tekst? To właśnie on pochodzi z książeczki z ZOO:)
Jeśli nie ma się stempelków o tematyce morskiej, trzeba je sobie samemu narysować:)
Muszę przyznać, że i tak bardzo starałam się ograniczyć ilość zdjęć (to nie wszystkie:)).
Sam wyjazd był bardzo udany i prawdziwie turystyczny, ale to już inny temat.
Żeby tego wpisu nie czynić nieprzeczytawalnie długim, zapowiadam na przyszłość jeszcze dwa posty związane z podróżniczkiem: w jednym zdradzę dwie albumowe sztuczki, a w drugim opowiem o rękodzielniczej wystawie, którą udało się zobaczyć w czasie urlopu:)
PS. Czy ktoś to w ogóle przeczytał do końca? Pozdrawiam!:)

I’ve noticed that recently few scrappers felt Christmas, but I’m still in travel mood. I haven’t show anything for a long time – first I went on vacation and then I had to make my travel album. It took me about two weeks, I know it’s long, but I’m after-work-scrapper:) 
This album is rather cheep:) I didn’t use expensive materials and I tried to collect real tickets, maps, postcards, leaflets, business cards, packaging... Almost everything is useful and has its own history (I admit, I’m sentimental;)). As you can see, I love to write, so journaling takes a lot of space. You can also see my drawings and scrawls. For example there is sea dog – in Polish we say “sea wolf”:) 
In the next post I’ll reveal two tricks connected with this album.

8 komentarzy:

  1. Przeczytałam i obejrzałam z przyjemnością :) I na pewno Twój album stanie się dla mnie źródłem wielu inspiracji :)

    http://anek73.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam!
    Śliczna pamiątka! Podoba mi się Twój weryzm:)
    Myślę, że i u mnie jest go całkiem sporo:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. rewelacyjny album, nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć całość (pokażesz?:P)
    najbardziej podobają mi się własnoręczne rysunki, zwłaszcza wilk morski:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się podoba bogactwo zamieszczonych zdarzeń wraz z "dowodami rzeczowymi". Przyjemnie być obserwatorem Waszej podróży, chocby tylko albumowym. Naprawdę umiesz oddać klimat!:))
    marysia

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękny!! :) ..miło tak poobserwować Wasze wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uroczy ten album, zwłaszcza rady dotyczące foki (nie ignoruj sytuacji!). ;) A pamietasz, jak wysyłaś mi listy z wakacji w formie komiksu? Mam je do tej pory. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O, to musimy kiedyś obejrzeć razem te komiksy, słabo już pamiętam, co tam wyrysowywałam. Może coś nadaje się do upublicznienia;)

    OdpowiedzUsuń
  8. w takim razie, jak przyjadę na Święta, poszukam ich w moich przepastnych pudłach pamiątkowych. Pamiętam, że komiksy były naprawdę śmieszne. :) PS. Sk8 is gr8! ;)

    OdpowiedzUsuń