środa, 26 października 2011

Deżdż...

...czyli po staropolsku deszcz:) A właściwe deszczowe inchies, przygotowane na to wyzwanie w Craft Artwork. 2,5 na 2,5 centymetra mokrości:)
Wszystkie (dwa) papiery pochodzą z Galerii Papieru. Pasiasty dobrze widać, trochę gorzej ten w kropeczki, z którego wycięte są krople. Nomen omen - papier nazywa się kapuśniaczek.
Nie mam pojęcia, dlaczego tylko na zdjęciu robionym pod skos dobrze widać błysk na glossy i crackle accents. Kiedy obracałam calineczkę, błysk się nie pojawiał, kiedy kręciłam aparatem - tak. No nie rozumiem:)
 A tu, dla ciekawych, fonetyczny zapis wyrazu deżdż z jerem twardym (pierwszy) i miękkim (drugi). ;) Od tego słowa pochodzi oczywiście dzisiejsza dżdżystość i dżdżownica;) 

I made this rainy inchies for that challenge. I used Polish Papers – one of them is called “mizzle”:) The last picture shows, how looked word “deszcz” – “rain” in Polish few centuries ago (a small lesson of historical grammar).

2 komentarze:

  1. niesamowicie ciekawe rzeczy piszesz o staropolszczyźnie!

    a calineczka prześliczna
    dziękuję Ci za udział z zabawie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaka miła wersja deszczu!:) Nie całkiem szara, tylko trochę błękitna. Może jak postaram się bardziej rozróżniać w deszczu różne walory kolorystyczne, to bardziej go polubię?;)
    marysia

    OdpowiedzUsuń